ZKS Stilon Gorzów


HISTORIA PIŁKI NOŻNEJ w ZKS STILON

1990

Po solidnie przepracowanej zimie i serii udanych sparringów (między innymi 1:1 ze Śląskiem Wrocław, 3:1 i 1:1 z Wartą Poznań, 4:0 z Lechią Zielona Góra, 1:0 z Olimpią Poznań, 2:0 z Lechem Poznań !), przyszedł jednak "zimny prysznic" w postaci porażki 0:1 na własnym boisku ze Stalą Rzeszów. Potem, po dojściu do zespołu wychowanka Lecha Poznań - Roberta Cieślewicza, było już znacznie lepiej. Apogeum dobrych występów Stilonu nastąpiło w 32. i 33. kolejce spotkań, po których to gorzowian dzieliły tylko trzy punkty (!) od miejsca dającego awans do ekstraklasy. Słabsze, bezbramkowe mecze w Gorzowie z Moto Jelczem Oława i warszawską Gwardią spowodowały jednak utratę wiary we własne siły i demobilizację zespołu. Dopiero pod koniec rundy, zwłaszcza w meczach z najlepszymi w II lidze Igloopolem i Hutnikiem, gorzowianie pokazali pełnię umiejętności. Ostatecznie z 42 punktami Stilon zajął dziewiątą lokatę w tabeli.

Najczęściej w podstawowej jedenastce wybiegali na boisko: Stróżyński - Dudziec, Krysiński, Ludniewski, Bisaga - Kowalewski, Dragon, Drożdż, Osiecki - Burzawa, Cieślewicz. We wszystkich, trzydziestu ośmiu spotkaniach zagrali Dragon i Dudziec. Najwięcej bramek zdobył Zenon Burzawa - 12.

Sporym sukcesem juniorów Stilonu było zdobycie w 1990 r. w Kętrzynie brązowego medalu w rozgrywkach o Puchar dr Jerzego Michałowicza - nieoficjalnych MP do lat 15. W składzie reprezentacji Gorzowskiego OZPN, która pokonała Szczecin, Zieloną Górę, Koszalin, Piłę, Poznań, Kraków, Lublin, grali późniejsi II-ligowcy: Mariusz Osiecki, Artur Gerlach oraz Paweł Byczkowski, a ponadto Paweł Kotwicki, Krzysztof Prażuch, Paweł Henek, Robert Skrzypczak i Krzysztof Pluciński.

Zawodnicy drugiej drużyny Stilonu zdobyli w sezonie 1989/90 Puchar Polski GOZPN, po pokonaniu Róży Różanki, Lubuszanina Drezdenko, TKKF-u Atlas Skwierzyna, Znicza Trzemeszno, Celulozy Kostrzyn i Zjednoczonych Przytoczna. Ponadto Stilon II występował w Pucharze Przyjaźni, mając w owym okresie za rywali zespoły BCK Schwedt, Vorwaerts Strausberg, Chemie Schwedt, oraz Halbleiterwerk Frankfurt n/O.

Latem próbowano namówić do pracy w Stilonie trenera z "uznanym" nazwiskiem. Rozmawiano z Rudolfem Kaperą (Legia), Włodzimierzem Gąsiorem (Stal Mielec), Zbigniewem Mygą (Zagłębie Sosnowiec), Jerzym Wyrobkiem (Ruch), Zygmuntem Gutowskim i Andrzejem Pyrdołem (ŁKS). Skończyło się jednak "najtańszą wersją", czyli zatrudnieniem miejscowego szkoleniowca - Waldemara Stupińskiego. W sparringach Stilon spisywał się dość dobrze, obok wygranych z Miedzią Legnica 2:1 czy Stoczniowcem Barlinek 2:0, na koncie znalazło się także zwycięstwo z Olimpią Poznań 3:1, oraz minimalne porażki z Ruchem Chorzów 1:2 i Zawiszą Bydgoszcz 0:2.

Do sezonu 1990/91 doświadczony, grający już kilka lat w ustabilizowanym składzie zespół Stilonu przystępował z zadaniem zajęcia miejsca w górnej "połówce" tabeli II ligi. Nie licząc uzupełnienia składu o własnych wychowanków - Paweł Antończyk, Dariusz Borowy, Mariusz Kowalczyk, oraz powrotu do Gorzowa po okresie gry w innych klubach Filasa, kadra Stilonu zdaniem fachowców nie predystynowała gorzowskiego zespołu do myślenia o awansie do ekstraklasy. Tymczasem od samego początku Stilon grał znakomicie. Zaczęło się od pokonania 3:0 wałbrzyskiego Górnika i remisu w Rzeszowie z Resovią. W kolejnych meczach u siebie stilonowcy inkasowali po dwa punkty, a na wyjazdach - po jednym. Co prawda w Gorzowie Stilon "tylko" zremisował w meczu "na szczycie" ze Stalą Stalowa Wola, a także z Szombierkami, ale przywiózł komplet punktów z dalekich wyjazdów do Kielc - 1:0 z Koroną, i Rzeszowa - 1:0 ze Stalą.

Fot. "Sportowiec".

Pierwszej porażki doznali gorzowianie w 13. kolejce w Legnicy z tamtejszą Miedzią, a do końca jesiennej rundy jeszcze tylko dwukrotnie Stilon musiał uznać wyższość rywali - Gwardii Warszawa i Jagiellonii Białystok. "Twierdza" Gorzów pozostawała jednak nie zdobyta. Tylko Stali i Szombierkom udało się zdobyć w Gorzowie po jednym punkcie, a pozostałe zespoły, w tym takie "firmy" jak Widzew Łódź czy Lechia Gdańsk wyjeżdżały z Gorzowa "na tarczy". O klasie Stilonu świadczy fakt, że we wszystkich meczach rozegranych w rundzie jesiennej w Gorzowie, gospodarze strzelili 19 bramek, a stracili zaledwie jedną. W drugim numerze magazynu "Mecz" ukazał się artykuł o Wiesławie Osieckim, którego redaktor nazwał "Baggio z Gorzowa". W reprezentacji juniorów do lat 16 w kilkunastu meczach, w tym eliminacyjnym do ME z Włochami zagrał Dariusz Borowy, ponadto na konsultacje kadry do lat 15 powoływani byli poźniejsi ligowcy Stilonu: Jacek Ziemecki, Paweł Przybylak, Paweł Czajkowski, Tomasz Jeż, oraz Tomasz Lisowski.

1991

Zimą niebiesko-biali rozegrali dwanaście sparringów, z czego siedem wygrali (w tym 3:1 z Celulozą Kostrzyn i 2:0 ze Stoczniowcem Barlinek), jeden zremisowali (1:1 ze Śląskiem Wrocław), i cztery przegrali (między innymi 3:5 z Lechią Gdańsk, 0:4 z Lechem Poznań i 0:3 z Olimpią Poznań), strzelając 22 bramki, z czego 14 padło "łupem" Zenona Burzawy. Stilonowcy zagrali także w styczniu w turnieju halowym o Puchar Prezesa firmy "Wartex", sponsora gorzowskiej Warty.

Nie udało się sfinalizować kilku transferów, a próbowano pozyskać 30-letnich: napastnika Zenitu Leningrad Siergieja Gierasimowa, oraz pomocnika Daugavy Ryga i CSKA Moskwa Władimira Paczko, a także utalentowanego Włodzimierza Pastwę z III-ligowego Lubuszanina Drezdenko.

Do rozgrywek rundy rewanżowej sezonu 1990/91 Stilon przystąpił nieco osłabiony. Znakomicie spisujący się Rosjanin Aleksandr Kaniszczew, który zasilił zespół w trakcie rundy jesiennej, przeszedł do walczącej wtedy o utrzymanie szczecińskiej Pogoni. Jednak Stilon nadal grał jak w transie, odnosząc w pierwszych ośmiu meczach "wiosny" cztery zwycięstwa i cztery remisy. Po zwycięstwie na własnym obiekcie z Koroną Kielce "Gazeta Lubuska" pisała: "Ekstraklasa coraz bliżej Gorzowa". W tym momencie - na jedenaście kolejek przed końcem rozgrywek, na pozycjach premiowanych awansem znajdowały się: Stilon (38 punktów) i Stal Stalowa Wola (37), a na pozycjach premiowanych barażami: Jagiellonia Białystok (35) i Widzew Łódź (33). Piąty w tabeli Raków Częstochowa miał już sześć punktów straty do gorzowian, a szósta, mająca zaległy mecz do rozegrania, Miedź Legnica - siedem. Wydawało się, że tym razem Stilon nie zaprzepaści historycznej szansy awansu. A jednak, w tym momencie nastąpiła "czarna seria" pięciu porażek z rzędu (w tym dwie przegrane w Gorzowie). W sześciu spotkaniach - od 28. do 33. kolejki - Stilon strzelił zaledwie jedną bramkę. Wtedy znów nastąpiła metamorfoza - kolejne trzy spotkania Stilon wygrał, strzelając sześć bramek, i znów pojawiła się szansa na awans, a co najmniej na baraż. Decydować miały pojedynki z Widzewem i Jagiellonią.

Mecz Widzew - Stilon miał zdecydowanego faworyta. Był nim oczywiście zespół z Łodzi. Dla kibiców miejscowej jedenastki jedynym przedmeczowym pytaniem było, z jakim bagażem bramkowym wyjeżdżać będą z miasta włókniarek piłkarze Stilonu. Tymczasem na słynnym widzewskim stadionie, gdzie przegrywały już znane i utytułowane zespoły, przy żywiołowo dopingującej publiczności, goście nie ulękli się rywala, tocząc przez cały czas wyrównany pojedynek i będąc drużyną, która w przekroju całego meczu zasłużyła na zwycięstwo. Gorzowianie zagrali doskonale taktycznie "przyjmując" rywali już w środkowej strefie boiska i wyprowadzając szybkie, siejące zamęt w defensywie przeciwnika, kontrataki. Wprawdzie optyczną przewagę posiadali miejscowi, ale groźniejsze sytuacje stworzyli goście. W 25 minucie uciekł obrońcom po lewej stronie boiska Robert Cieślewicz, dośrodkował, a Zenon Burzawa silnym strzałem głową omal nie zdobył prowadzenia. Przed kolejną szansą stanął w 31 minucie Cieślewicz, ale jego strzał zablokowali obrońcy.

W 44 minucie zamilkł głośny dotąd widzewski stadion. W odległości 25 metrów od bramki gospodarzy faulowany był Burzawa. Piłkę ustawił Wiesław Osiecki. Jego atomowy strzał minął mur obrońców, piłka odbiła się od lewego słupka i ugrzęzła w siatce. Było 1:0 dla Stilonu.

Po przerwie gorzowianie znów grali spokojnie, rozważnie, szanując piłkę. Gospodarze atakowali z pasją, lecz ich akcje były nieporadne, schematyczne i łatwe do rozszyfrowania przez obrońców. W miarę upływu czasu i meldunków przekazywanych przez spikera z innych boisk (przegrana Miedzi, możliwość porażki Stali) stało się jasne, że zwycięstwo Stilonu w Łodzi może być olbrzymim atutem w walce o awans do ekstraklasy, natomiast porażka gospodarzy zredukuje do minimum ich szanse.

Tymczasem Stilon rozsądnie broniąc się dalej, kontratakował. W 57 minucie nastąpiła szybka wymiana piłek między Cieślewiczem i Burzawą. Ten ostatni oddał piękny strzał z pierwszej piłki i Jerzy Zajda z trudem obronił.

Kiedy do końca spotkania pozostawało już tylko kilkanaście minut i Stilon był bliski zwycięstwa, jego ambicje zweryfikował sędzia. W 74 minucie do silnie podawanej na pole karne Stilonu piłki, przy linii końcowej boiska, usiłował dojść Wiesław Cisek. Widząc, że nie ma szans na jej zatrzymanie, po prostu przewrócił się, a na leżącego łodzianina wpadł usiłujący go asekurować Zdzisław Dudziec. Piłka tymczasem opuściła pole gry. Ku osłupieniu nawet miejscowych obserwatorów sędzia Roman Kostrzewski wskazał na "wapno". Rozpoczęły się przepychanki i protesty gorzowian. Nie wytrzymał nerwowo Burzawa i po obrażeniu sędziego ujrzał czerwoną kartkę. Stary rutyniarz Leszek Iwanicki nie zaprzepaścił "prezentu" od sędziego i wykorzystał jedenastkę. Stilon grając ostatnie minuty w dziesiątkę myślał już tylko o "dowiezieniu" remisu do końca meczu. Widzew stworzył w tym czasie dwie znakomite sytuacje (w 89 i 90 minucie), ale na posterunku był Stróżyński.

Po zakończeniu spotkania, kiedy drużyny schodziły już do szatni, obrońca Stilonu Józef Ludniewski obraźliwie skomentował pracę sędziego głównego, usłyszał jego wypowiedź arbiter boczny, przekazał głównemu i pan Kostrzewski pokazał gościom drugą czerwoną kartkę w tym spotkaniu.

Zatem bez dwóch podstawowych zawodników - Burzawy i Ludniewskiego - Stilon musiał walczyć w ostatnim meczu sezonu o zwycięstwo nad białostocką Jagiellonią. Spotkanie to, które obserwowało około 10-11 tysięcy kibiców, było jednym z tych, które pamięta się długo. Stilonowcy wystąpili w tym spotkaniu w składzie: Jarosław Stróżyński - Zdzisław Dudziec, Arkadiusz Dragon, Zbigniew Bisaga, Piotr Janczylik - Franciszek Filas, Robert Kowalewski, Wiesław Osiecki, Ryszard Drożdż - Radosław Babij, Robert Cieślewicz. Zespół Jagiellonii reprezentowali: Mirosław Sowiński - Piotr Zajączkowski, Sergiusz Niefiodow, Marcin Manelski - Jarosław Bartnowski (Tomasz Giedrojć), Ryszard Ostrowski, Wiesław Romaniuk, Andrzej Ambrożej, Robert Grzanka (Bartosz Jurkowski) - Janusz Szugzda, Siergiej Sołodownikow.

Fot. archiwum Gazety Lubuskiej.

Gorzowianie przystąpili do meczu bardzo spięci i zdekoncentrowani. Sprawiła to stawka spotkania. Wszyscy mieli świadomość, że jedna "złota" bramka może rozstrzygnąć sprawę awansu. Już pierwsze minuty wskazywały, że gorzowianom nie będzie lekko. Jagiellonia składała się z zawodników odznaczających się dobrymi warunkami fizycznymi, wybieganych, mających na koncie występy na boiskach ekstraklasy. Gorzowianie nie mając swojego asa atutowego Zenona Burzawy próbowali strzelać z dalszej odległości. W 17 minucie dośrodkowywał Ryszard Drożdż, silnie strzelił Wiesław Osiecki i Mirosław Sowiński z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Z kolei bliska zdobycia prowadzenia była w 24 minucie Jagiellonia. Ryszard Ostrowski zagrał do Roberta Grzanki i ten strzelił o centymetry obok lewego słupka. Goście pod koniec pierwszej połowy opanowali środek pola, mając jeszcze jedną znakomitą sytuację. W 35 minucie po faulu na Januszu Szugzdzie rzut wolny wykonywał Robert Grzanka. Huknął z odległości około 20 metrów. Silnie bita piłka uderzyła w poprzeczkę i skończyło się tylko na strachu sympatyków Stilonu.

Druga połowa była podobna do pierwszej. Goście będąc drużyną dojrzalszą, kontrolowali grę, a gorzowianie szukali szczęścia w dalekich strzałach. W 63 minucie Cieślewicz podał do Drożdża i pomocnik Stilonu znów popisał się pięknym uderzeniem z dalszej odległości, niestety bez efektu.

Jagiellonia grając mądrze taktycznie, rozbijała w środkowej strefie boiska ataki gorzowian, przeprowadzając kilkakrotnie za sprawą Grzanki i Giedrojcia szybkie kontrataki. W 81 minucie bliżej zdobycia upragnionej bramki był jednak Stilon. Zdzisław Dudziec centrował piłkę z rzutu rożnego, najpierw strzelał Cieślewicz. Odbitą od obrońców piłkę przejął Osiecki i kiedy wydawało się, że zdobędzie bramkę, zmierzającą w jej kierunku piłkę sparowali obrońcy. Ostatnie minuty przypominały w wydaniu gorzowian bicie głową w mur. Gospodarze atakowali, ale goście rozsądnie broniąc się "dowieźli" remis do końca.

Ostatecznie Stilon zakończył sezon na piątym miejscu w tabeli. Biorąc pod uwagę przebieg rozgrywek, gorzowianie byli na pewno największymi przegranymi rozgrywek II-ligowych sezonu 1990/91. A był to sezon, w którym ZKS Stilon zanotował na swoim stadionie najwyższą średnią frekwencję na mecz - 4.680 widzów, dającą wysokie, dziewiąte miejsce (!) w Polsce, wliczając oczywiście kluby ekstraklasy ... Wcześniej w latach 1978-87 gorzowski klub w tej "nieoficjalnej" klasyfikacji zajmował 11.-12. miejsca w kraju.

Podstawowy skład drużyny walczącej o ekstraklasę - jednej z najmocniejszych w historii Stilonu - stanowili: Stróżyński - Bisaga, Dudziec, Krysiński, Ludniewski - Drożdż, Janczylik, Kowalewski, W. Osiecki - Burzawa (19 bramek w całych rozgrywkach), Cieślewicz. Po jednej rundzie grali: Filas i Kaniszczew. Zmiennikami byli: Skupień, Antończyk, R. Babij, Borowy, Andrzej Chudy, Dragon, Jagodziński, Kowalczyk, Jacek Matyjaszczyk i Sebastian Żłobiński.

Fot. archiwum Gazety Lubuskiej.

W sezonie 1991/92 zawodnicy Stilonu podjęli ostatnią próbę awansu do ekstraklasy. W zespole zostali wszyscy podstawowi gracze, w tym mający kilka ofert z ekstraklasy Burzawa, stąd Stilon zaliczano do grona faworytów. Daleko zaawansowane były rozmowy transferowe z Michaiłem Czesnokowem (Olimpia Elbląg) i Siergiejem Zieleninem (Hutnik Warszawa), obaj Rosjanie pozostali jednak w swoich dotychczasowych zespołach.

Początek rozgrywek był w miarę udany, i w zasadzie całą pierwszą rundę można by ocenić pozytywnie - gorzowianie do premiowanej awansem drugiej lokaty tracili tylko dwa punkty, a na dodatek wiosną czekało ich mniej wyjazdów na Śląsk, gdzie "tradycyjnie" stilonowcy przegrywali (jesienią między innymi w Bytomiu z Polonią oraz z Szombierkami, w Rydułtowach z Naprzodem, i w Pszowie z Górnikiem).

Wielki sukces odniosła trójka gorzowian - Jacek Ziemecki, Krzysztof Szpyruk, oraz Paweł Czajkowski - którzy pod wodzą trenera Jerzego Polaczyńskiego, w barwach OZPN Poznań wywalczyli złoty medal w Pucharze Michałowicza.

W końcu trenerzy narodowej reprezentacji "dostrzegli" Zenona Burzawę. Gorzowski napastnik zaliczył jeden występ w kadrze "B", która we Wrześni pokonała Olimpię Poznań 2:0. W spotkaniu tym, obok Burzawy - który strzelił pierwszą bramkę - zagrali Matysek, Tęsiorowski, Kruszankin, Węgrzyn, Góra, Czerwiec, Fedoruk, Szewczyk, Janik, Czyrek, Podbrożny i Trzeciak.

1992

Po dwudziestu pięciu kolejkach, głównie dzięki zwycięstwom 3:0 z Bałtykiem Gdynia i Chemikiem Police gorzowianie trzymali się w miarę blisko prowadzących w tabeli zespołów Pogoni Szczecin, Szombierek Bytom i Miedzi Legnica. Niestety, najpierw przyszła porażka w Wodzisławiu, następnie "załamanie" w meczu w Oławie (0:4), potem "dziwny" mecz z poznańską Wartą, kontrowersyjny mecz Stilonu II z Orłem Międzyrzecz - porażka 3:5 mimo ... prowadzenia 3:0, a na to wszystko nałożył się niesportowy tryb życia niektórych zawodników, w efekcie czego zarząd postanowił kilku graczy przesunąć do zespołu rezerw. Do końca sezonu "wyprany" psychicznie Stilon wygrał już tylko jedno spotkanie, a jedynym plusem wewnątrzklubowych "rozliczeń" było umożliwienie gry sporej grupie młodych zawodników - zadebiutował w rozgrywkach 17-letni Mariusz Osiecki, w ostatnim meczu sezonu strzelając swoją pierwszą bramkę, a większą niż dotychczas szansę gry otrzymali też Borowy i Kowalczyk, oraz Jagodziński.

Fot. archiwum Gazety Lubuskiej.

Osobnym tematem była znakomita postawa Stilonu w rozgrywkach Pucharu Polski, w których gorzowianie odnieśli historyczny sukces, awansując aż do półfinału. Oto wyniki spotkań Stilonu w PP sezonu 1991/92 wraz ze zdobywcami bramek: z Włocłavią Włocławek 5:0 (Burzawa 2, Filas, Cieślewicz, Bisaga), z Zagłębiem Sosnowiec 4:0 (W. Osiecki, Burzawa, Cieślewicz, Janczylik), z Hutnikiem Warszawa 4:2 (Dragon, Ludniewski, Burzawa, Cieślewicz), ze Stalą Stalowa Wola 1:0 (Burzawa) i 0:0, z Miedzią Legnica 0:3 i 1:1 (Burzawa).

ZKS Stilon - półfinalista piłkarskiego PP (wiosna 1992). W górnym rzędzie: Piotr JANCZYLIK, Paweł ANTOŃCZYK, Dariusz BOROWY, Sebastian ŻŁOBIŃSKI, Zdzisław DUDZIEC, Andrzej CHUDY, Jarosław JAGODZIŃSKI. W środkowym rzędzie: masażysta Ryszard FRAŃCZUK, asystent trenera Zbigniew NIEWIAROWSKI, Jacek KRYSIŃSKI, Ryszard DROŻDŻ, trener Mieczysław BRONISZEWSKI, Zenon BURZAWA, Józef LUDNIEWSKI, Arkadiusz DRAGON, II trener Kazimierz LISIEWICZ, oraz kierownik drużyny Liwiusz SIERADZKI. W dolnym rzędzie: Zbigniew BISAGA, Robert KOWALEWSKI, Leszek HOMIK, Jarosław STRÓŻYŃSKI, Robert CIEŚLEWICZ, Mariusz KOWALCZYK, Radosław BABIJ.

Fot. "Sportowy Kurier Gorzowski".

Podstawowa jedenastka Stilonu w sezonie 1991/92: Stróżyński - Dragon, Dudziec, Krysiński, Ludniewski - Drożdż, Janczylik, Kowalewski, W. Osiecki - Burzawa, Cieślewicz. Najwięcej bramek zdobył ponownie Burzawa - 12 (plus trzy w anulowanym meczu z Górnikiem Wałbrzych). We wszystkich meczach wystąpił równo grający przez cały sezon Piotr Janczylik.

Wiosną, podczas turnieju w Capelli koło Barcelony, znakomicie spisały się drużyny ZKS Stilon. Chłopcy wygrali turniej w kategorii 10-12, oraz 12-14 lat, ponadto juniorzy (14-16 i 16-18) zajęli drugą lokatę, a dodatkowo zawodnicy "32 plus" zwyciężyli w swej kategorii wiekowej. Przeciwnikami gorzowian były drużyny z Hiszpanii i Niemiec.

Jedyny raz na trzecim szczeblu rozgrywkowym grały rezerwy Stilonu, w składzie tej drużyny znajdowali się między innymi brakmarze Tomasz Pydo i Andrzej Sala oraz Robert Korociński, Marek Własak, Tomasz Gasek, Andrzej Brzeżowski, Arkadiusz Fedorczuk i Paweł Białasek, wspierani zawodnikami z szerokiej kadry pierwszego zespołu.

Przed sezonem 1992/93 nastąpiły w Stilonie spore zmiany kadrowe. Dudziec i Ludniewski dostali zwolnienie do IV-ligowego klubu niemieckiego, VfR Neumunster, Drożdż odszedł do I-ligowej Stali Mielec, zaś Burzawa po rozegraniu czterech meczów przeniósł się do II-ligowego Sokoła-Elektromis Pniewy. Odmłodzonej drużynie Stilonu postawiono zatem za zadanie zajęcie bezpiecznego, dziesiątego miejsca w tabeli. Testowano podczas sparringów (1:0 z Chrobrym Głogów, 7:0 z Pogonią Świebodzin, 7:1 z Pogonią Barlinek, 0:0 z Wartą Poznań, 2:4 z Chemikiem Police) Ukraińców: Andrieja Kurozkina, oraz Siergieja i Jurija Usakowskich z Czerkas, ponadto podczas meczu w Policach "przebąkiwano" o możliwości pozyskania z Chemika Jurija Hodoronoka.

Początek rozgrywek był nie najlepszy. W pierwszej kolejce stilonowcy ulegli w Pniewach Sokołowi, z kolei w drugiej nie sprostali nie należącemu do potentatów, ale solidnemu zespołowi z Pszowa, i szybko znaleźli się w samym dole tabeli. Przed spotkaniem trzeciej rundy w Gdańsku z tamtejszą Lechią, mierzącą na dodatek w awans, nikt zatem nie dawał żadnych szans gorzowianom na choćby punkt. Tymczasem goście, dzięki znakomitej grze przede wszystkim Mariusza Osieckiego, po 26 minutach prowadzili już 4:0 (!), a kibice na stadionie Lechii przecierali oczy ze zdumienia, oglądając popisy techniczne i błyskotliwe kontry stilonowców. Druga połowa była podobna do pierwszej, z tym że tym razem w głównej roli wystąpili ... zawodnicy gospodarzy. Dramatyczny momentami mecz ostatecznie zakończył się remisem 4:4, a gościom pozostało narzekanie na pracę sędziego - karny "z kapelusza", oraz żałowanie niewykorzystanych szans na strzelenie piątego gola.

Dobra gra na stadionie Lechii znalazła jednak potwierdzenie w kolejnych meczach. Na własnym obiekcie zawodnicy Stilonu, nie mający przecież w składzie wielu gwiazd, pokonali kolejno: silny zespół Naprzodu Rydułtowy 4:2, ponadto Bałtyk Gdynia 3:0, oraz Chemika Police 2:0. Nieźle było także na wyjazdach - team pod wodzą trenera Kazimierza Lisiewicza wygrał w Dębicy, a także przywiózł po punkcie z ciężkich wyjazdów na Śląsk (Raków Częstochowa, Polonia Bytom). Apogeum formy gorzowian nastąpiło w trzynastej kolejce, gdy pewnie (2:0) poległa w Gorzowie liderująca wówczas Warta Poznań. Po kolejnych wygranych - z Zagłębiem Sosnowiec i Lechią Dzierżoniów (aż 4:0) - wydawało się, że młody zespół po nabraniu niezbędnego doświadczenia, wiosną zaprezentuje się jeszcze lepiej, i bez problemu zapewni sobie miejsce w środku tabeli.

1993

Jednak runda wiosenna była prawdziwą "drogą przez mękę" dla zawodników i kibiców Stilonu. Brak funduszy na zorganizowanie zgrupowania, odejście niektórych zawodników, spowodowały nawet słabszy niż jesienią start ligowy. Oliwy do ognia dodał jeszcze przegrany w "dziwny" sposób mecz z Sokołem Pniewy 2:3, a nerwowa atmosfera udzieliła się także działaczom, którzy po następnym spotkaniu (1:3 w Pszowie z tamtejszym Górnikiem) zwolnili trenera Lisiewicza, zatrudniając w to miejsce Zbigniewa Niewiarowskiego. Niewiele to jednak pomogło. Zespół co prawda na chwilę "zaskoczył", zwyciężając w Rydułtowach, oraz na własnym stadionie ze słabiutkim Igloopolem Dębica 4:0, lecz gra Stilonu nadal była daleka od ideału. Dla przykładu w pojedynku z zespołem Igloopolu gospodarze oddali zaledwie dwa (!) strzały w światło bramki - Janczylika i M. Osieckiego - oba zakończone ... golami, zaś wysoki końcowy wynik meczu był efektem dwóch "swojaków" zawodników przyjezdnych.

Potem nie było już tak "wesoło". Stilon uległ na ciężkim terenie Chemika Police 1:2, następnie poniósł druzgocącą klęskę w meczu na własnym boisku z Rakowem Częstochowa (0:4), uległ znów u siebie Polonii Bytom (1:2), a po remisie w Legnicy przegrał jeszcze na własnym obiekcie z KP Wałbrzych, oraz w Poznaniu z Wartą.

W tym momencie zrobiło się naprawdę nerwowo, gdyż Stilon znalazł się w strefie zagrożonej spadkiem. Na szczęście w czterech ostatnich kolejkach gorzowianie rozgrywali spotkania z zespołami z dolnej części tabeli, zatem szansa na utrzymanie była wciąż spora. Zadanie to powierzono kolejnemu, trzeciemu już w sezonie trenerowi, Eugeniuszowi Różańskiemu, i szkoleniowiec ze Szczecina, wywiązał się z niego znakomicie. Najpierw stilonowcy wygrali "w meczu śmierci" z Arką 3:1, potem przywieźli "oczko" z Sosnowca, pokonali GKS Tychy 2:0, i na koniec zainkasowali punkt w pojedynku w Dzierżoniowie. Ostatecznie skończyło się na bezpiecznym, dziesiątym miejscu w II-ligowej tabeli.

Fot. "Sport w województwie gorzowskim 1975-1990" - B. Woltmann.

Do nowych twarzy w klubie należeli w sezonie 1992/93: Artur Andruszczak - mistrz Europy do lat 16, Robert Kryński, Tomasz Suwary oraz Siergiej Raljuczenko, który miał na koncie ponad 100 występów w radzieckiej "Wyższej Lidze", oraz 24 mecze w polskiej ekstraklasie w barwach mieleckiej Stali. W Gorzowie Ukrainiec borykał się z kontuzjami, stąd tylko w spotkaniu z najlepszą w lidze Wartą Poznań zademonstrował pełnię możliwości, strzelając obydwie bramki. Najwięcej, w całym sezonie, goli dla Stilonu zdobył Robert Cieślewicz - dziesięć.

Podstawową jedenastkę w tym sezonie tworzyli: Stróżyński (33 spotkania) - Bisaga (31), Dragon (33), Kowalczyk (33), Krysiński (33) - Jagodziński (22), Janczylik (32), Kowalewski (32), W. Osiecki (29) - Cieślewicz (33), M. Osiecki (32).

Warto dodać, że na początku roku, w hali przy ulicy Czereśniowej, zawodnicy Stilonu zajęli drugie miejsce podczas turnieju z udziałem ZTKKF (z byłymi zawodnikami niebiesko-białych: Wozińskim, Komisarkiem, Matyjaszczykiem, Kmieciakiem, Guszpitem w składzie), mistrzów województwa "piątek" Żółtych Gorzów, oraz trenowanej przez Janusza Kupcewicza reprezentacji Polski w futsalu, która miała za sobą udział w MŚ w dalekim Hongkongu. Z kolei duży sukces odnieśli juniorzy starsi, którzy wygrali doroczny turniej o Puchar Prezydenta Miasta, pokonując Pogoń Szczecin, oraz Widzewa i ŁKS. Ponadto dwukrotnie w spotkaniach sparringowych Stilon zmierzył się z czołową drużyną ekstraklasy, Zagłębiem Lubin, remisując 2:2 oraz wygrywając 3:1.

Do rozgrywek sezonu 1993/94 Stilon przystępował ponownie w znacznie zmienionym składzie. Z zespołu odeszli odgrywający czołowe role Cieślewicz i Dragon - ten ostatni po rozegraniu dwóch spotkań. Nowymi nabytkami byli z kolei pozyskani ze "stajni" szefa firmy Polger z Polic: Edward Cecot, Andrzej Kamiński, oraz Rosjanie Eduard Apalkow i Aleksiej Miasnikow. W kręgu zainteresowania byli też Jacek Krzystolik, Mirosław Dygas, Grzegorz Oleszek, Leszek Białas, Mariusz Wiśniewski, Tomasz Zientek. Plusem Stilonu była niska średnia wieku zespołu - 23.4 roku w rundzie jesiennej, jednak spore przemeblowanie składu, oraz problemy z przystosowaniem się zawodników do nowego, bardziej ofensywnego ustawienia, spowodowały zajęcie dopiero dziesiątego miejsca w rundzie jesiennej.

Nieźle spisywał się za to Stilon w rozgrywkach Pucharu Polski, pokonując kolejno Polonię Chodzież, Sokoła Pniewy, a następnie po przerwanym w 87 minucie, po dwukrotnym wtargnięciu na boisko kibiców gości meczu, zespół Śląska Wrocław.

Podczas tego ostatniego pojedynku, rozegranego 7 października 1993 r., na gorzowskim stadionie rozgrywały się prawdziwie "dantejskie" sceny. Już kilkanaście minut po rozpoczęciu spotkania, w tak zwanej "klatce" zameldowała się około 30-osobowa grupa fanów Śląska, znajdująca się w stanie znacznego upojenia alkoholowego. Zanim ściągnięto odpowiednie służby i policję, "Hunowie" z Wrocławia próbowali prowokować fanów Stilonu do bójek, a potem jeszcze wtargnęli na boisko, powodując kilkuminutowe przerwanie spotkania.

Do 87 minucie wszystko przebiegało spokojnie, jednak właśnie wtedy kilku wrocławian wyrwało się spod kontroli ochrony i ponownie wbiegło na plac gry. Piłkarze Śląska niezbyt kwapili się z usunięciem pseudokibiców, a jeden z nich nawet zachęcał kolegów, by "przetrzymywali" chuliganów na murawie. Sędziemu nie pozostało nic innego, jak tylko zgodnie z przepisami - przerwać mecz przy stanie 1:0 dla Stilonu.

Po końcowym gwizdku arbitra wrocławscy piłkarze udali się do szatni, zabierając ze sobą "prowodyrów" zadymy. Po około pół godzinie jeden z chuliganów został przekazany gorzowskiej policji, zaś drugi zdołał uciec do autokaru z napisem "WKS Śląsk PZU", skąd nie pozwoliła go zabrać niezwykle agresywnie zachowująca się ekipa gości. Chwilę później autobus w eskorcie policji odjechał do Wrocławia, w pokoju sędziów pozostały piłkarskie dokumenty zawodników Śląska, a w szatni gości ... zdewastowana ubikacja. Jeden z wrocławskich "harcowników" nie omieszkał nawet rzucić w stronę działaczy Stilonu: "My wiemy, jak wygrywać mecze dla swojej drużyny".

Fot. internet.

Wydawało się, że po awansie do czołowej "szesnastki" Pucharu Polski, stilonowców stać będzie nawet na powtórzenie wyniku z 1992 r., jednak niespodziewanie w spotkaniu o wejście do ćwierćfinału gorzowianie ulegli w Pszowie Górnikowi 2:4.

1994

17 stycznia 1994, z okazji 75-lecia PZPN, rozegrano w Gorzowie piłkarski turniej halowy. Zwyciężył zespół Tygodnika Miliarder Pniewy, który w finale pokonał - 1:1 i 3:1 w rzutach karnych - Stilon Gorzów, trzecia była Warta Poznań, a dalsze miejsca zajęły trzecioligowy niemiecki SV Preussen, Amica Wronki i Pogoń Szczecin. Najlepszymi zawodnikami turnieju wybrano wśród graczy z pola: Tomasza Iwana, a wśród bramkarzy: Jerzego Zajdę (obaj Warta).

Z kolei na otwartych boiskach Stilon zagrał zimą czternaście spotkań kontrolnych, wygrywając z SV Preussen 3:0, Celulozą Kostrzyn 2:0, Lubuszaninem Drezdenko 5:0, Amicą Wronki 2:1, Olimpią Poznań 2:0, Lechią Zielona Góra 5:2, Energetykiem Gryfino 1:0, remisując z Lechem Poznań 1:1, Amicą 0:0, Orłem Wałcz 2:2, a przegrywając z Wartą Poznań 0:3, Pogonią Szczecin 0:4, Chrobrym Głogów 0:2 i Sokołem Pniewy 0:1.

Wiosną, po przyjściu do Stilonu kilku byłych zawodników - Skrzyńskiego, Filasa, Dudźca, Stilon grał już znacznie lepiej niż jesienią. W meczach rundy rewanżowej gorzowianie zdobyli 21 punktów, wygrywając osiem spotkań, remisując pięć, i przegrywając zaledwie cztery. Dało to w ostatecznym rozrachunku wysokie, szóste miejsce w tabeli.

Ekipa Stilonu Gorzów - zima 1994 r., turniej halowy. W górnym rzędzie od lewej: Krzysztof SKRZYŃSKI, Edward CECOT, Tomasz SUWARY, Zdzisław DUDZIEC, Franciszek FILAS, Jarosław STRÓŻYŃSKI. W przysiadzie: Mariusz OSIECKI, Wiesław OSIECKI, Robert KOWALEWSKI, Mariusz KOWALCZYK, Zbigniew BISAGA, Sebastian ŻŁOBIŃSKI.

Fot. program z okazji 750-lecia Gorzowa i 60-lecia piłki w ZKS Stilon.

Był więc Stilon w sezonie 1993/94 solidnym II-ligowym "średniakiem". Wreszcie gorzowianie nie tracili "frajersko" punktów ze słabszymi zespołami, a i z potentatami potrafili powalczyć. Zwraca uwagę między innymi dość duża liczba spotkań wygranych na wyjeździe - stilonowcy pokonali takie zespoły, jak: Polonia Bytom, Śląsk Wrocław, Ślęza Wrocław, Elana Toruń, Gwardia Koszalin i KP Wałbrzych.

Podstawowa jedenastka Stilonu w sezonie 1993/94 wyglądała następująco: Stróżyński - Cecot, Kowalczyk, Kryński, Krysiński - Bisaga, Janczylik, Kowalewski, W. Osiecki - M. Osiecki, Suwary. We wszystkich meczach grał Wiesław Osiecki, który był także najskuteczniejszym strzelcem zespołu, zdobywając aż 10 bramek.

Zespół ZKS Stilon (wiosna 1994). W górnym rzędzie: asystent trenera Roman MIELCAREK, masażysta Ryszard FRAŃCZUK, Dariusz BOROWY, Robert KRYŃSKI, Jacek KRYSIŃSKI, Krzysztof SKRZYŃSKI, II trener Zbigniew NIEWIAROWSKI, Tomasz SUWARY, Edward CECOT, Franciszek FILAS, Zdzisław DUDZIEC. W przysiadzie: Mariusz KOWALCZYK, Wiesław OSIECKI, Robert KOWALEWSKI, Mariusz OSIECKI, oraz Piotr JANCZYLIK.

Fot. internet.

Latem, w meczach sparringowych Stilon spisywał się bardzo dobrze, pokonując Lubuszanina Drezdenko 3:2, Orła Biały Wałcz 2:0, oraz Zagłębie Lubin 1:0. Ponadto niebiesko-biali zremisowali z Wartą Poznań 1:1 i Zagłębiem 1:1, a ulegli jedynie Zawiszy Bydgoszcz 0:1. Testowano między innymi Cezarego Piekarka z Pogoni Barlinek i zawodników z niższych klas rozgrywkowych. Dodatkowo tuż przed sezonem 1994/95 nastąpiła zmiana szkoleniowca - Eugeniusza Różańskiego zastąpił na ławce trenerskiej dr Janusz Płaczek. Styl gry gorzowian w lidze pozostawiał jednak wiele do życzenia. Stilonowcy razili nieskutecznością - zaledwie 12 bramek w rundzie jesiennej, stąd też na półmetku rozgrywek postanowiono znów dokonać zmiany trenera.

1995

W przerwie zimowej w Gorzowie rozegrano kolejny turniej halowy, w którym zwyciężyła Pogoń Szczecin, przed Chrobrym Głogów, Amicą Wronki, Stilonem, Zagłębiem Lubin, i Sokołem Pniewy. Niebiesko-biali zanotowali w tym turnieju następujące wyniki: 5:2 z Sokołem, 0:1 z Pogonią, oraz 3:0 i 2:3 z Amiką.

Z kolei w sparringach na otwartych boiskach gorzowianie pokonali Wartę Poznań 2:0, Sokoła 1:0, zielonogórską Lechię 1:0, Błękitnych Stargard 1:0, Chrobrego aż 6:0, a ulegli Stahli Eisenhuttenstadt 2:4, Pogoni Szczecin 0:1 i 1:2, oraz Lechowi Poznań 0:4.

Nowym szkoleniowcem został legitymujący się 26-letnim stażem pracy Marian Geszke. Wydawało się, że pod wodzą tak doświadczonego trenera, oraz z pozyskanymi: Zenonem Burzawą - powrót z AS Duchere Lyon, Wiesławem Latałą - Pogoń Szczecin, i Krystianem Weresem - Osadnik Myślibórz, stilonowcy rozpoczną marsz w górę ligowej tabeli. Stało się jednak inaczej. Fatalny początek rundy wiosennej - porażki ze Śląskiem Wrocław i Lechią Gdańsk spowodował nerwowe ruchy szkoleniowca, zmniejszenie natężenia treningów, a w konsekwencji zatracenie przez drużynę wypracowanych zimą cech motorycznych. Niedotrenowany, słaby fizycznie zespół do końca rozgrywek prezentował zachowawczy futbol. Zawodnicy Stilonu grali bez dynamiki, ze strachem, że w końcówkach meczów może im zabraknąć sił. Próbowano też pozyskać Czesława Zająca z Pogoni Szczecin oraz Andrzeja Janeczka z Zagłębia Lubin.

Fot. "Stilon Gorzowski".

Mimo słabszej formy, gorzowianie dość szczęśliwie "ciułali" punkty - głównie jednak na własnym stadionie, pokonując między innymi 1:0 Odrę Wodzisław, 2:1 Amicę Wronki, czy też remisując 2:2 z Wisłą Kraków. Dużym wydarzeniem była zwłaszcza wygrana z ekipą z Wronek, o której zadecydował gol zdobyty strzałem ... z połowy boiska przez Zdzisława Dudźca.

Drugoligowy byt uratowany został w trzydziestej kolejce spotkań. Wówczas to w "meczu o pięć punktów" gorzowianie, prowadzeni już przez Stanisława Adamskiego, pokonali po dramatycznym meczu - w przerwie spotkania, przy stanie 0:1, nad stadionem przeszła potężna ulewa, Lechię Dzierżoniów 2:1. Ostatecznie Stilon zajął dopiero tzrynastą lokatę w końcowej tabeli.

Zawodnikami, którzy najczęściej występowali w podstawowej jedenastce, byli: Stróżyński - Kowalczyk, Krysiński, Filas, Kryński - Dudziec, Kowalewski, Drożdż, M. Osiecki - Burzawa, Weres. Najwięcej bramek - zaledwie po 5 - zdobyli Burzawa i Suwary.

Zaplecze szerokiej kadry staowili ponadto w owym okresie (pierwsza połowa lat 90-tych): Ireneusz Sobczak, bramkarze Leszek Homik, Adam Pawlak i Rafał Łagódka, Rafał Byczek, Arkadiusz Depta, Bogdan Krawczyk, Paweł Szelkowski. Niektórzy z nich rozegrali kilka spotkań w drugiej lidze, zaś jeden z rezerwowych bramkarzy, Piotr Wieczorek, po dziesięciu latach wrócił do gry w odradzającym się w lidze okręgowej Stilonie.

W rocznicę "50-lecia gorzowskiego piłkarstwa" rozegrano dwa ciekawe mecze. Najpierw oldboje Stilonu i Warty Gorzów ulegli swym kolegom z Poznania 1:2, a później w meczu seniorów Stilon niespodziewanie wygrał ze szczecińską Pogonią 2:1. Nieźle spisywali się juniorzy niebiesko-białych, którzy w lidze międzywojewódzkiej uplasowali się zna drugim miejscu (52 pkt.) za Lechem Poznań (55 pkt.), a przed Olimpią, Sokołem, Wartą i Lechem II. Ponadto młodzi zawodnicy Stilonu zdobyli Kryształowy Puchar Warty oraz zwyciężyli w Memoriale Pawła Macierzewskiego.

Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu w Stilonie nastąpiły znaczne przetasowania. Nowym trenerem został Bogusław Baniak, natomiast etatowy bramkarz - Stróżyński, a także Wiesław Osiecki i Tomasz Suwary odeszli do I-ligowego beniaminka z Wronek. Z powodu kontuzji zakończył karierę Bisaga, nie było już w zespole także Dudźca i Jagodzińskiego. W ich miejsce ściągnięto doświadczonych zawodników, w większości z I-ligowym stażem: Grzegorza Matlaka z Pogoni Szczecin via Warta Poznań, Waldemara Sobkowiaka - byłego zawodnika Legii Warszawa i Olimpii Poznań, Roberta Stanka - byłego bramkarza Zagłębia Sosnowiec, Śląska Wrocław i Pogoni Szczecin, i Jarosława Sapińskiego - czołowego snajpera Bałtyku Gdynia. Z zespołem trenowali ponadto Ukrainiec Jurij Sawienko - wcześniej Niwa Winnica i drugoligowa Wisłoka Dębica, Robert Krusiewicz (Pogoń Szczecin), Sławomir Szymaszek (Górnik Zabrze), Arkadiusz Zając ze Stargardu, oraz wychowanek "portowców" Adam Kulbacki. W notesie trenera Baniaka, zawierającego "listę życzeń" znajdowały się ponadto nazwiska takich graczy jak: Piotr Szułcik (Amica), Marcin Puc (Pogoń), Radosław Biliński (Amica), oraz Marcin Ciliński i Jarosław Gierejkiewicz (Olimpia Poznań) ...

Fot. archiuwm.

Mimo wzmocnienia kadrowego, zespół zanotował fatalny początek rozgrywek. Po przegranych z Odrą Wodzisław 0:2 i Bałtykiem Gdynia 1:3, Stilon pokonał co prawda po zaciętym meczu chorzowski Ruch 3:1, ale w następnych kolejkach przyszły przykre porażki z Chemikiem, Chrobrym, Wartą i Zawiszą. Zespół z Gorzowa znalazł się na samym "dnie" ligowej tabeli, toteż szybko zwolniono trenera Baniaka, a jego miejsce na ławce zajął po raz kolejny ... "strażak" Eugeniusz Różański. Pod wodzą nowego-starego szkoleniowca, "specjalisty" od ratowania Stilonu z opresji, gorzowianie "zaskoczyli", gromiąc "na dzień dobry" bytomskie Szombierki 5:1. Potem bywało różnie, ale z czasem zwycięstw było coraz więcej. Stilon grał skutecznie i widowiskowo, gromiąc między innymi Miedź Legnica 5:0, Zawiszę Bydgoszcz 4:1, a duet napastników Sapiński-Burzawa siał postrach na drugoligowych boiskach.

1996

W grudniu w Pile stilonowcy wzięli udział w silnie obsadzonym turnieju halowym, gdzie ulegli 2:3 Pogoni Szczecin, 3:6 Olimpii Poznan, oraz 5:8 Sokołowi Pniewy, zaś 6 stycznia 1996 na hali przy ulicy Czereśniowej odbył się bardzo ciekawy turniej piłkarski. Było to jedno z pierwszych tego typu wydarzeń w mieście, i jedno z pierwszych w Polsce. Na hali pojawił się niemal komplet, ponad ośmiuset widzów, którzy mogli oglądać w akcji: Pogoń Szczecin, Orła Białego Wałcz, Stilon Gorzów, Amicę Wronki, Lecha Poznań, i Lechię Zielona Góra. Ostatecznie zwycięstwo w turnieju odniósł Lech, przed Amicą, Pogonią, Orłem, Stilonem, i Lechią. Najlepszym golkiperem wybrano Mariusza Bekasa (Lech), najlepszym zawodnikiem Adama Fedoruka (Amica), a królem strzelców został ... Zenon Burzawa (Stilon - 7 bramek). Wyniki gorzowian: 1:2 z Orłem, 4:4 z Pogonią, oraz 8:2 i 3:5 z Lechią. Warto dodać, że na Czereśniowej zagrali między innymi Radosław Majdan, Piotr Reiss, Mirosław Trzeciak, Paweł Wojtala, czy Jacek Dembiński.

Z kolei w przedsezonowych sparringach niebiesko-biali pokonali Chemika Police 2:1, Lechię Zielona Góra 4:1, Pogoń Świebodzin 1:0, Dyskobolię Grodzisk 2:0, Orła Biały Wałcz 3:1, Tor-Bud Baczyna 3:0, i Polonię Słubice 3:1, zremisowali z Amicą Wronki 0:0, Lubuszaninem Drezdenko 1:1, a przegrali ze Stahlą Eisenhuttenstadt 0:1, Pogonią Szczecin 1:3, Lechem Poznań 1:2 i Zawiszą Bydgoszcz 0:3.

Spory sukces odnieśli też juniorzy starsi, którzy wygrali po raz piąty organizowany od kilkunastu lat doroczny turniej o Puchar Prezydenta Miasta przed Victorią Frankfurt, Zagłębiem Lubin, Zrywem Zielona Góra, Stalą Stocznia Szczecin i Amiką Wronki. Młodzi zawodnicy Stilonu, występujący w kategorii 10-11 i 12-13 lat zajmowali także pierwsze lokaty podczas drugiej edycji Dobiegniew Cup.

Już na kilka kolejek przed końcem rozgrywek - po wygranych w Gdańsku z Polonią, oraz u siebie ze Ślęzą i Startem-Vartą Namysłów, gorzowianie zapewnili sobie utrzymanie w lidze. Jednak cień na dobrą postawę zespołu w rundzie wiosennej, rzucił mecz w Zielonej Górze. "Potrzebująca" punktów Lechia wygrała ze Stilonem 3:2, mimo prowadzenia gorzowian 2:0, co większość kibiców skwitowała określeniami w stylu "sprzedaż", "przekręt", "wałek", gdyż bramki dla gospodarzy padły w odstępie siedmiu minut, po ... niemal identycznych trzech akcjach.

A oto statystyczny zapis tego spotkania z "aktorami" tego "widowiska":
Lechia: Kitowicz - Gnatowicz, Gumienny, Winograd, Czeremurzyński (Skrzypczak) - Jutrzenka, Pochylski, Zych - Sawczuk (Trubiłowicz), M. Czerniawski, Michalski.
Stilon: Skrzyński (Jacek Gireń) - Kowalczyk, Dragon, Filas - Kryński, Byczkowski, Drożdż (Paweł Przybylak), W. Osiecki (Andruszczak) - Weres, Burzawa, M. Osiecki.
Bramki: 0:1 Burzawa - 0:2 Weres - 1:2 Sawczuk - 2:2 Sawczuk - 3:2 Skrzypczak.

Niewiele miesięcy minęło od zdjęcia ze stadionu transparentów z wielce wymownymi hasłami: Gryfino, Wronki - hańba, tymczasem przed ostatnim w sezonie meczem - z bytomską Polonią - na murach okalających gorzowski stadion pojawiły się obraźliwe napisy, a zawodników gorzowskich "powitały" gwizdy, i po raz kolejny "odpowiednie" transparenty. A oto niektóre - bardziej łagodne - określenia, jakie wisiały na transparentach przez całe 90 minut meczu na stadionie przy ulicy Myśliborskiej: mafia działa i olewa kibiców; sprzedane derby; piłkarzyki - sprzedawczyki; wierzyliśmy - sprzedaliście; ile wam dali ?; kto kibiców w d... ma - oczywiście ZKS; byliśmy z wami, a teraz w d... was mamy; Gieniu się sprzedał; sprzedawcy do kasy marsz; straciliście zaufanie; czego uczycie młodzieży - sprzedawania; mordercy futbolu.

Po latach świadkowie tamtych wydarzeń opowiadali, jak to w drugiej połowie spotkania, do bagażnika Poloneza zaparkowanego nieopodal stadionu przy ulicy Sulechowskiej w Zielonej Górze, dotarło "to, co miało tam się znaleźć".

Zawodnikami, którzy najczęściej wybiegali w podstawowym składzie Stilonu w sezonie 1995/96 byli: Skrzyński - Kryński, Dragon, Arkadiusz Kołodziejczyk, Kowalczyk - Filas, Borowy, Drożdż, M. Osiecki - Burzawa, Sapiński. Dwaj ostatni strzelili najwięcej bramek dla Stilonu - po 13; we wszystkich meczach grał Franciszek Filas.

Fot. internet.

Trener Różański wykonał "dobrą robotę", zespół wygrał pod jego wodzą 10, i zremisował 11 spotkań, przegrywając tylko 7, w tym dwa ostatnie. Niestety już 11 kwietnia 1996 roku zarząd ZKS podjął niemal jednogłośnie, przy dziewięciu głosach "za", trzech wstrzymujących się i jednym "przeciw", uchwałę o odłączeniu sekcji piłkarskiej i ewentualnym przekazaniu jej do nowego stowarzyszenia. 10 czerwca powołano tymczasowy zarząd Gorzowskiego Klubu Piłkarskiego (Andrzej Goćwiński, Krzysztof Siwko, Waldemar Głożyński, Krzysztof Rymsza, Andrzej Schulz, Tadeusz Krasicki, Mariusz Guzenda, Liwiusz Sieradzki i Robert Gorbat), który otrzymał w "posagu" jedynie stadion, pieniądze na szkolenie młodzieży i brygadę remontową.

Na koniec sezonu działacze mieli na koncie pustą kasę, skończyły się umowy wypożyczeń czterech doświadczonych piłkarzy (Drożdż, Sapiński, W. Osiecki, Filas), a trzem zawodnikom (Skrzyński, Dragon, Burzawa) dano wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. W drugim zespole występującym w IV lidze grali między innymi Gireń, Przybylak, Ziemecki, Szelkowski, Kowalewski, Byczek, Szpyruk, Własak, Brzeżowski, Białasek, a także Robert Broniecki, Paweł Biłko, Piotr Biłko, Sebastian Moliński, Maciej Szypiórkowski, Armando Gaber, Grzegorz Juchniewicz, Piotr Kowalewski, Marcin Kijak. Juniorzy rywalizowali w lidze wielkopolskiej jak równy z równym z zespołami Lecha, Amiki, Warty i Sokoła. Młodzi zawodnicy Stilonu byli też mistrzami okręgu GOZPN - po pokonaniu w finałach Wody Rzecko 11:1, Zjednoczonych Przytoczna 4:1, Polonii Słubice 5:0, a w sumie w sekcji trenowało 150 zawodników we wszystkich grupach wiekowych.

Przed sezonem 1996/97 wiadomo było, że celem Stilonu będzie tylko walka o utrzymanie się w lidze. Zakłady patronackie coraz mniej wspierały gorzowską piłkę - najpierw "wyrzuciły" z ZKS sekcję piłkarską, która była przecież założycielem klubu, a w styczniu 1997 zaprzestały całkowicie finansowania sekcji, toteż z zespołu odeszli niemal wszyscy doświadczeni zawodnicy, w tym Sapiński, Drożdż, Kowalewski, Krysiński, a także Burzawa (po pierwszej kolejce) i Dragon (po drugiej). Ciężar walki spadł zatem na barki mało doświadczonej młodzieży - 21-latków: Pawła Byczkowskiego i Mariusza Osieckiego, 19-latków: Artura Andruszczaka, Tomasza Dolacińskiego, Macieja Malinowskiego, Pawła Przybylaka i Jacka Ziemeckiego, oraz 18-latka Arkadiusza Kołodziejczyka.

Autonomiczna Sekcja Piłki Nożnej Stilon Gorzów - jesień 1996 r. W górnym rzędzie od lewej: Ryszard OSTAPIUK (II trener), Artur ANDRUSZCZAK, Tomasz DOLACIŃSKI, Maciej MALINOWSKI, Robert KRYŃSKI, Dariusz BOROWY, Waldemar STUPIŃSKI (trener). W środkowym rzędzie od lewej: Tomasz LISOWSKI, Franciszek FILAS, Paweł BYCZKOWSKI, Tomasz JEŻ, Krzysztof SKRZYŃSKI, Jacek GIREŃ, Arkadiusz KOŁODZIEJCZYK, Krzysztof KOWALSKI, Sebastian WOSKOLEJ. Siedzą od lewej: Piotr SZUCA (masażysta), Paweł PRZYBYLAK, Krystian WERES, Mariusz OSIECKI, Mariusz KOWALCZYK, Jacek ZIEMECKI, Wiesław OSIECKI.

Fot. program z okazji 750-lecia Gorzowa i 60-lecia piłki w ZKS Stilon.

Próbowano mariażu z którymś z wielkopolskich "magnatów" finansowych, którzy od lat działali w piłce, to jest z Waldemarem Bullerem, bezskutecznie walczącym z Orłem "Intrat" Wałcz o drugą ligę, właścicielem "Bolplastu" Bolesławem Krzyżostaniakiem, który szefował przez lata poznańskiej Olimpii, Krzysztofem Sieją, a także z późniejszym szefem Dyskobolii Grodzisk Zbigniewem Drzymałą. Odbyła się nawet na temat sytuacji w gorzowskim klubie specjalna sesja Rady Miasta, podejmowano rozmowy z największymi przedsiębiorstwami w Gorzowie, planowano powołanie spółki akcyjnej z udziałem miasta. Nic z tego nie wyszło, a gra gorzowian od początku sezonu była nieskuteczna i sukcesem był każdy "uciułany" punkt. Po dziewięciu kolejkach młoda ekipa Stilonu miała na koncie zaledwie cztery "oczka", i dopiero wtedy zanotowała, w spotkaniu z Lechią Zielona Góra, pierwsze zwycięstwo. Do końca rundy jesiennej jeszcze tylko raz gorzowianie zainkasowali trzy punkty, po wygranej w Bytomiu z Szombierkami.

Fot. internet.

Wielkim wydarzeniem był mecz 1/16 finału Pucharu Polski, rozegrany 30 września 1996 r. Na Myśliborską zjechał wówczas uczestnik Ligi Mistrzów, "wielki" Widzew Łódź. Zgodnie z przewidywaniami goście zwyciężyli gładko 3:0. Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Stilon: Skrzyński - Kowalczyk, Filas, Byczkowski, Dolaciński (Ziemecki) - Kołodziejczyk, W. Osiecki, Borowy (Malinowski), M. Osiecki (Przybylak) - Weres, Andruszczak.
Widzew: Szczęsny (Muchiński) - Wojtala, Bajor, Bogusz, Szymkowiak - Wyciszkiewicz, Michalski, Majak, Michalczuk (Miąszkiewicz) - Citko (M. Zając), Curtian.

1997

Zimą drużynę uratowała sprzedaż części stadionu pod stację benzynową British Petroleum, dzięki czemu klub uzyskał 150 tysięcy zł zaliczki, a ponadto pomoc z miasta - 60 tysięcy na szkolenie juniorów. Sparringi wypadły natomiast bardzo dobrze, gdyż Stilon pokonał Polonię Słubice 4:3, Orła Białego Wałcz 2:1, Chemika Police 1:0, Pogoń Świebodzin 2:1, Lechię Zielona Góra 1:0, i Piast Iłowa 2:0, a ponadto zremisował z Lubuszaninem Drezdenko, Promieniem Żary i nieznacznie przegrał ze Stalą Stocznia i Petrochemią Płock. Pojawiła się nawet możliwość zatrudnienia zawodników Metallista Charków: Walerego Czury, Igora Tarana, oraz Władimira Fedoczenko, a także mających za sobą epizody w I lidze Adama Kulbackiego z Pogoni Szczecin i Tomasza Wawrzyniaka z Olimpii Poznań. Niestety z powodu pustek w kasie klubowej żaden z transferów nie doszedł do skutku. Powiew optymizmu dali za to juniorzy, którzy zwyciężyli na turnieju w Szamotułach, pokonując w finale 2:1 ... reprezentację Polski U-17 kierowaną przez Jana Pieszko.

Jeszcze na początku rundy wiosennej - zespół występował już pod szyldem GKP - istniał cień nadziei na utrzymanie. Znakomitą formę strzelecką prezentował Maciej Malinowski - sześć bramek w sześciu meczach, dzięki czemu po 24. kolejce Stilon tracił już "tylko" pięć punktów do bezpiecznej lokaty. "Frajersko" stracone punkty w meczach w Gorzowie z Elaną Toruń (1:2), Polonią Bytom (3:3), a przede wszystkim z Naprzodem Rydułtowy (0:1 - niewykorzystany rzut karny i bramka stracona w ostatniej minucie) ostatecznie pognębiły zespół. Mecz z Krisbutem w Myszkowie był ostatnim - do 2008 r. - spotkaniem gorzowskiego zespołu w II lidze.

Fot. "Gazeta Lubuska".

W sezonie 1996/97 podstawową jedenastkę Stilonu/GKP stanowili: Skrzyński - Byczkowski, Filas, Kryński, Borowy - Kowalczyk, M. Osiecki, W. Osiecki, Przybylak - Weres, Malinowski. Najskuteczniejszym strzelcem zespołu był Malinowski - 6 bramek. Na ławce trenerskiej zasiadali: Waldemar Stupiński i Kazimierz Lisiewicz (jesienią), oraz Jan Jucha (wiosną).

Fot. internet.

Sezon 1997/98 stilonowcy rozpoczęli pod wodzą doświadczonego trenera Janusza Pekowskiego. Gorzowscy kibice byli przekonani, że III-ligowa "banicja" potrwa tylko jeden sezon. Niestety, życie pokazało, że styl gry obowiązujący w tej klasie rozgrywek zaskoczył piłkarzy Stilonu. Pierwszy mecz - w Świnoujściu - zakończył się porażką 0:2 z tamtejszą Flotą. Potem gorzowianie grali w kratkę. Potrafili wygrać na wyjeździe, by w następnej kolejce przegrać u siebie. Po dziesiątej serii spotkań, gdy zespół miał w dorobku zaledwie 12 punktów, nowym trenerem został Zbigniew Stefaniak, i natychmiast przyszły wyniki. Warto wspomnieć, że jeden z meczów, po dymisji trenera Pekowskiego prowadził duet Zdzisław Dudziec - Edward Kassian.

1998

W styczniu Stilon zagrał na hali w Głogowie, podczas Vega Cup, gdzie pokonał wrocławski Śląsk, zremisował ze Ślęzą i Lechią Dzierżoniów, oraz przegrał z Karkonoszami Jelenia Góra. Potem przyszła ligowa "młócka". Z dwunastu kolejnych meczów Stilon wygrał siedem, a zremisował pięć. Niestety, później nastąpiły trzy porażki (w tym jedna walkowerem, który przyznano Stali-Telgom Szczecin za wtargnięcie kibiców Stilonu na murawę podczas meczu), i nawet udany finisz pod wodzą Janusza Płaczka - 13 punktów w pięciu ostatnich meczach, nie zmienił zasadniczo sytuacji zespołu w tabeli. Ponieważ po sezonie następowała reorganizacja III ligi - zmniejszenie ilości grup z ośmiu do czterech, zespoły z miejsc 7.-18. czekała degradacja do IV ligi. Gorzowianie, mimo zajęcia szóstej lokaty, także nie byli pewni swego bytu. Ostatecznie o utrzymaniu Stilonu zadecydował wygrany przez Stal-Telgom Szczecin barażowy dwumecz o wejście do II ligi z warszawską Gwardią.

Barw Stilonu broniło w sezonie 1997/98 aż dwudziestu siedmiu zawodników. Nie było w tym gronie już Andruszczaka (przeszedł do GKS-u Katowice), Kołodziejczyka (kontuzja), Wiesława Osieckiego (zasilił Polonię Słubice) i Skrzyńskiego (odszedł do Lechii-Polonii Gdańsk). Transfery wychowanków, obok pieniędzy otrzymanych ze sprzedaży boisk pod budowę stacji benzynowej i hipermarketu, były praktycznie jedynymi źródłami finansów gorzowskiego klubu. Natomiast wzmocnień szukano głównie wśród zawodników z tak zwanymi "wolnymi kartami". W ten sposób przy Myśliborskiej pojawili się znani z ekstraklasowych boisk Tomasz Unton, Mariusz Prokop i Krzysztof Apolinarski. Nie wypaliły transfery, które miały udać się dzięki zaangażowaniu w gorzowski futbol Janusza Romanowskiego z Polonii Warszawa, to jest eks-reprezentanta Polski Juliusza Kruszankina, Radosława Bogdalskiego i Andrzeja Kacprzaka, a ściągnięci w to miejsce Artur Piłat i Artur Ryczek nie spełnili oczekiwań. Ponadto debiutowała spora grupa wychowanków, między innymi Robert Gaca, Maciej Truszczyński, Robert Wojsznis i Krzysztof Kuźmińczuk, a ogrywali się też Sławomir Bednarczyk, Tomasz Bednarczyk, Krzysztof Kowalski, Piotr Suwary, Marek Wandelt i Sebastian Woskolej.

Ciemną stronu tego sezony był powrót piłkarzy z meczu w Darłowie, po którym to "stilonowców" napadli kibice Gwardii Koszalin, powodując stłuczenie czterech szyb w autokarze, oraz rozbicie głów u Piotra Suwarego i Pawła Przybylaka.

Podstawową jedenastkę Stilonu w sezonie 1997/98 tworzyli: Gireń - Byczkowski, Dudziec, Filas, Kryński - Kowalczyk, Osiecki, Przybylak, Weres - Malinowski, Burzawa. We wszystkich meczach zagrał Krystian Weres, a najwięcej bramek strzelił Burzawa - aż 24.

Warto dodać także, że jedno ze spotkań - 2:0 z Kotwicą Kołobrzeg - odbyło się, choć nie po raz pierwszy w historii klubu, przy pustych trybunach. Była to kara za zachowanie "szalikowców" podczas wcześniejszego meczu ze Stalą-Telgom Szczecin. Po podyktowaniu dla gości karnego "z kapelusza" kibice wtargnęli na murawę i "dopadli" arbitrów i wręcz ... zapachniało linczem. Po spotkaniu sędziowie i kwalifikator oraz drużyny Stali i wizytującego w Gorzowie Chemika Police w eskorcie policyjnej odjechały ze stadionu.

Gdy do Gorzowa zawitała Kotwica, to radiowozy policyjne pilnowały wejścia na stadion, by nie dostał się tam żaden kibic, a sam mecz z drużyną z Kołobrzegu odbywał się w tak piknikowej atmosferze, że jeden z porządkowych aż ... zasnął na ławce.

Ponadto podczas wyprawy na mecz w Międzyzdrojach jeden z kibiców zginął porażony prądem na dworcu w Krzyżu. Koledzy uczcili ciszą śmierć kibica podczas meczu z Leśnikiem.

Oglądano w Gorzowie mecz juniorów do lat 16, w którym to polska kadra uległa gładko drużynie Niemiec 0:3. W biało-czerwonych barwach grali między innymi Tomasz Kuszczak, późniejszy zdobywca Ligi Mistrzów wraz z Manchesterem United, Radosław Matusiak, czy pochodzący z podgorzowskiego Wawrowa Adrian Napierała. Z kolei goście przyjechali z szesnastoma piłkarzami mającymi miejsce w szerokich kadrach takich zespołów Bundesligi, jak Bayern Monachium, Borussia Dortmund, VfB Stuttgart. Wśród nich był późniejszy wicemistrz świata z 2006 roku, Thomas Hitzlsperger (!).

Fot. "Gazeta Lubuska".

W kolejnym sezonie gorzowianie ponownie wystawili nerwy swoich kibiców na ciężką próbę. Po fatalnym początku rozgrywek (w sześciu meczach dwa punkty, bilans bramkowy 1:10) trenera Janusza Płaczka zastąpił Tadeusz Babij. Gorzowianie wygrali kilka spotkań, końcówkę "jesieni" mieli jednak znów słabszą, spadając aż na jedenastą pozycję. W pewnym sensie usprawiedliwiała ich jednak odniesiona na jednym z treningów ciężka kontuzja Burzawy, który nie zagrał już do końca sezonu.

1999

W przerwie zimowej nastąpiła kolejna zmiana trenera - Babija zastąpił Krzysztof Woziński. Sparringi wypadły obiecująco, Stilon zremisował po 1:1 z Pogonią oraz Odrą Szczecin, pokonał 3:0 Arkonię Szczecin, a ponadto wygrał z Lechią Zielona Góra i zremisował z wrocławskim Polarem. Jednak w lidze zespół nadal grał słabiutko - z dziewięciu kolejnych spotkań wygrał tylko jedno, z Chemikiem Police. Prawdziwa "anemia" strzelecka - trzy bezbramkowe remisy pod rząd, spowodowała natychmiastowe sprowadzenie ze Strzelec Krajeńskich Krzysztofa Kilińskiego. I natychmiast przyszły dwa zwycięstwa - z Rawią Rawicz (2:1), oraz niezwykle cenne, bo odniesione na wyjeździe nad liderującą Wartą Poznań (3:2). Końcówka sezonu znów była bardzo nerwowa, jednak sezon zakończył się happy endem w postaci zwycięstwa nad Polonią Słubice 1:0.

Fot. internet.

Nieźle szło za to gorzowianom w meczach sparringowych, w których odnieśli oni jedenaście zwycięstw (między innymi 2:1 z drugoligową Lechią Zielona Góra, czy 11:2 z Tor-Budem Baczyna), sześć remisów (w tym z pierwszoligową Pogonią i drugoligową Odrą Szczecin), oraz zaledwie dwie porażki. Po kilku wygranych w okręgowym Pucharze Polski, znak "stop" pokazali Stilonowi piłkarze Lubuszanina, którzy po remisie 2:2 w Drezdenku, wyeliminowali niebiesko-białych po rzutach karnych. Juniorzy starsi wygrali dwa turnieje halowe, w Sulęcinie, oraz w Eisenhuttenstadt, gdzie stoczyli zwycięską walkę z "koalicją" zespołów z Niemiec, a ponadto zdobyli, pod wodzą trenera Zdzisława Dudźca tytuł mistrza okręgu gorzowskiego. pokonując między innymi 14:1 zespół Kłosa Małyszyn.

W zespole, który ostatecznie zajął dwunaste miejsce w III-ligowej tabeli, najczęściej występowali: Wojsznis - Byczkowski, Filas, pozyskany z Błękitnych Dobiegniew Jarosław Staszak, Wandelt - Dudziec, Kowalczyk, Kuźmińczuk, Paweł Mierzwiak i Grzegorz Sajewicz z Czarnych Witnica, oraz Zbigniew Murdza (były zawodnik Wisły Kraków i Polonii Warszawa). Najwięcej bramek zdobyli Burzawa i Sajewicz - po 5.

Grało też kilku pamiętających II ligę zawodników, zaś zaplecze zespołu stanowili bramkarze Dawid Dłoniak i Tomasz Jeż, Zbigniew Aszyjczyk, Daniel Kunat, Robert Kozioła oraz Tomasz Pawłowski.

Stilon Gorzów - wiosna 1999 roku. Stoją od lewej: Marek WANDELT, Piotr SZUCA (masażysta), Paweł MIERZWIAK, Zdzisław DUDZIEC, Robert WOJSZNIS, Paweł BYCZKOWSKI, Jarosław STASZAK, Franciszek FILAS, Grzegorz SAJEWICZ, Krzysztof KILIŃSKI, Krzysztof WOZIŃSKI (trener), Zenon BURZAWA (kierownik drużyny). W przysiadzie: Tomasz JEŻ, Krystian WERES, Jacek ZIEMECKI, Piotr SUWARY, Robert GACA, Krzysztof KUŹMIŃCZUK, Maciej TRUSZCZYŃSKI.

Fot. "Gazeta Lubuska".

Sezon 1999/00 zawodnicy Stilonu rozpoczęli pod wodzą nowego-starego trenera, Stanisława Adamskiego. W zespole pojawiło się kilku nowych, młodych zawodników: Ireneusz Chrzanowski z Miedzi Legnica, Marcin Abramowski z MSP Szamotuły, Dariusz Michalski, Krzysztof Sudak. Celem było tradycyjnie zajęcie bezpiecznego miejsca w środku tabeli. Początek rozgrywek był niezbyt udany - 11 punktów w dziesięciu pierwszych kolejkach, potem jednak coraz częściej stilonowcy wygrywali mecze, także z przeciwnikami z tak zwanej "górnej półki". W międzyczasie pozyskano jako uzupełnienie Macieja Chmielewskiego z Obry Kościan, Jacka Fojnę z Odry Opole, Rafała Jankowskiego (wicemistrza Europy do lat 19) z MSP Szamotuły, Remigiusza Króla z Celulozy Kostrzyn i Michała Zaporowskiego z Warty Poznań.

Szerokie zaplecze drużyny stanowili wówczas Roland Jodłowski, Mariusz Kunat, Damian Mroczek, Dawid Palczak, niektórzy z nich zagrali w meczu okręgowego Pucharu Polski z Lubuszaninem Drezdenko. Późną jesienią zawodnicy z Gorzowa wygrali turniej halowy o puchar prezesa Lubniewiczanki, pokonując Pogoń Krzeszyce, Koronę Borek i Ilankę Rzepin, oraz w finale gospodarzy turnieju. Aż siedem z jedenastu bramek zdobył wówczas Paweł Mierzwiak, oprócz niego grali też Wojsznis, Jeż, M. Osiecki, Weres, Król, Ziemecki i gościnnie Żłobiński.

Do sukcesów w 1999 roku należy zaliczyć też wygranie trenowanego przez Zdzisława Dudźca zespołu juniorów starszych turniejów w Eisenhuttenstadt i Sulęcinie, mistrzostwo Polski piątek piłkarskich na otwartych boiskach Krzysztofa Kuźmińczuka, oraz mistrzostwo okręgu juniorów starszych.

Warto dodać, że o ile lata 1997 i 1998 klub kończył "na minusie" - odpowiednio 242 tys. i 596 tys. złotych, o tyle w 1999 roku osiągnął zysk w wysokości 1.616 tys. zł. Nie był to jednak efekt sprzedaży tysięcy biletów na mecze, czy pozyskania sponsorów, a ... skutek sprzedaży boisk treningowych pod supermarket sieci MiniMal. Jak powiedzieli wówczas działacze, dawało to szansę na czternaście miesięcy dalszego funkcjonowaniu klubu. Trzy lata później piłkarze grali już w "okręgówce" dla grupki 30-40 osób na boisku za MiniMalem ...