ZKS Stilon Gorzów


HISTORIA PIŁKI NOŻNEJ w ZKS STILON

2010

Przygotowania do rundy wiosennej rozpoczęto treningami na własnych obiektach, po czym przyszła kolej na turnieje halowe. Zarówno w Szamotułach, jak i w Gorzowie Stilon zajął bezapelacyjnie pierwsze miejsce, pokonując między innymi drużynę Młodej Ekstraklasy Lecha Poznań, Spartę Szamotuły, Tura Turek, Miedź Legnica, Polonię Słubice oraz reprezentację OZPN Gorzów. W tych nieco "zabawowych" turniejach "rozstrzelali" się szczególnie napastnicy: powracający po nieudanej przygodzie z Arką Gdynia Emil Drozdowicz, oraz Mateusz Piątkowski.

Następnie stilonowcy pojechali na zgrupowanie do nadmorskiego Niechorza, gdzie zagrali sparring z ekstraklasową Lechią Gdańsk (1:2), a kolejne mecze gorzowianie rozgrywali już "na miejscu", to jest na jedynym w okolicy boisku z podgrzewaną murawą w ... oddalonym o 50 km Międzyrzeczu. Stilon pokonał 3:0 Łucznika Strzelce Krajeńskie, 2:0 Miedź Legnica, 5:1 Orła Międzyrzecz, 4:2 Dąb Dębno, 4:1 "młodą" drużynę Lecha Poznań, 4:1 Czarnych Żagań, oraz zremisował 2:2 z Lechią Zielona Góra. Większy ciężar gatunkowy miały spotkania z Flotą w Świnoujściu (1:1), oraz we Wronkach z Lechem (0:2). Ostatnim sparringiem był mecz z Ilanką Rzepin w ... Santoku (4:0).

Spory postęp zimą zrobili Sebastian Janusiński (8 bramek) oraz Michał Ilków-Gołąb (6). Do bramek rywali trafiali także pozostali napastnicy: Piątkowski (4), Drozdowicz (3), Czekas (2). Pozostałe gole padły "łupem": Topolskiego (2), Andruszczaka (1), Obema (1), Wana (1), oraz pozyskanych z Lecha Poznań Łukasza Białożyta (1) i Mateusza Machaja (1).

W ogóle po raz pierwszy od pewnego czasu w Stilonie nie zanotowano "rewolucji" kadrowej. Z powodu pustek w klubowej kasie sprzedano do ekstraklasowej Korony Kielce utalentowanego Łukasza Maliszewskiego, a obok Białożyta i Machaja, do drużyny dołączyli jedynie Emil Drozdowicz i wychowanek Stilonu, bramkarz Jacek Skrzyński - powrót z wypożyczenia, i Patryk Skórecki, nie skorzystano też z oferty Lecha Poznań, to jest wypożyczenia Peruwiańczyka Andersona Cueto.

Wydawało się, że runda wiosenna rozpocznie się dla gorzowian zwycięstwem, gdyż na Myśliborską zjechał osłabiony zimą Znicz Pruszków. Tymczasem gospodarze, mimo dwukrotnego w meczu prowadzenia - bramka strzelona na 2:1 w przedostatniej minucie gry, tylko zremisowali 2:2. Potem była porażka w "telewizyjnym" pojedynku w Zabrzu 0:1, i w obozie Stilonu zrobiło się nerwowo, gdyż strefa zagrożona spadkiem znalazła się niebezpiecznie blisko niebiesko-białych.

Na szczęście w spotkaniu "o sześć punktów" z Górnikiem Łęczna, po pięknym strzale z rzutu wolnego Adriana Łuszkiewicza, gorzowianie "wymęczyli" skromne 1:0, podobnie było w Stalowej Woli, gdzie "główka" wprowadzonego pod koniec spotkania Michała Ilków-Gołębia dała gościom kolejne bezcenne trzy punkty.

Fot. internet.

W meczu "wiosny" - z ŁKS-em - na gorzowskim stadionie było wszystko, czego trzeba, by określić piłkę nożną "grą błędów". Gospodarze od początku natarli na łodzian, i po pierwszej połowie powinni prowadzić co najmniej 3:0. Gdy w 60 minucie Janusiński pięknym strzałem dał prowadzenie stilonowcom, a potem gości od straty kolejnych bramek ratowała albo poprzeczka, albo doskonale broniący rutyniarz Bogusław Wyparło, wydawało się że wynik 2:0 jest tylko kwestią czasu. Tymczasem, dwa "szkolne" błędy obrońców Stilonu przy dwóch stałych fragmentach gry, spowodowały, że trzy punkty pojechały do Łodzi.

Od tej pory Stilon grał niezwykle nerwowo, przegrywając w Łodzi z liderem Widzewem 0:2, oraz w Płocku z Wisłą 0:1, a także zaledwie remisując u siebie z niespecjalnie radzącym sobie na wyjazdach KSZO 1:1. Na szczęście zwycięstwo 3:2 w Poznaniu z "leżącą" gorzowianom Wartą, a potem wygrane w pięknym stylu na własnym stadionie z Dolcanem 3:0 - wielki "come back" czyli dwie bramki Emila Drozdowicza, i kończącym mecz w dziewiątkę GKS-em Katowice 2:0 - fantastyczna gra zdobywcy dwóch bramek - Grzegorza Wana, dały niebiesko-białym praktycznie już pewne utrzymanie w lidze na kolejny sezon.

Fot. internet.

Końcówka sezonu w wykonaniu Stilonu była już dość "luźna", gdyż pewni utrzymania, i to w środkowej strefie tabeli, gorzowianie tylko zremisowali z Motorem, Flotą, oraz Podbeskidziem, oraz przegrali w Nowym Sączu z Sandecją.

Duży wpływ miały na to perturbacje z wypłatami - zaległości sięgające kilku miesięcy, niejasne perspektywy finansowania w kolejnym sezonie, oraz duża liczba kontuzji podstawowych zawodników.

Ostatecznie Stilon zajął niezłe, dziewiąte miejsce w tabeli - najlepszy wynik od 1996 roku, a zabrakło tylko punktu do ... szóstej lokaty, wyprzedzając między innymi: Wartę Poznań, GKS Katowice, oraz krezusów finansowych tej ligi: Górnika Łęczna, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Wisłę Płock.

Podstawowy skład zespołu wyglądał następująco: Janicki (33 mecze) - Jakosz (26), Wojciechowski (28), Truszczyński (28), Topolski (22) - Andruszczak (29), Kaczmarczyk (21), Łuszkiewicz (26), Wan (20) - Piątkowski (29), Ilków-Gołąb (27). Grali ponadto: Kaczorowski (21), Obem (21), Grocholski (19), Maliszewski (19), Ziemniak (18), Janusiński (17), Czerkas (15), Drozdowicz (14), Białożyt (12), Machaj (10), Moojen (7), Sing (4), Traore (3), oraz Skrzyński (1). Najwięcej goli w przekroju sezonu zdobyli: Michał Ilków-Gołąb (5), oraz Grzegorz Wan i Łukasz Maliszewski - tylko jesienią (po 4).

Warto wspomnieć o tym, że w sezonie 2009/10, po raz pierwszy od dwunastu lat, w rozgrywkach klasy okręgowej wystąpiły rezerwy Stilonu. Był to zespół pod nazwą Stilon II Galaktica Dzierżów, w którym obok miejscowych zawodników, grali także juniorzy starsi, oraz niektórzy gracze z szerokiej kadry Stilonu. Szansę częstych ligowych występów otrzymywali zatem między innymi: Jacek Skrzyński, Marek Zator, Patryk Skórecki, ale i Michał Ilków-Gołąb, Grzegorz Jakosz, Sebastian Janusiński, Krzysztof Kaczmarczyk, Mateusz Machaj, Frederico Moojen, Mateusz Piątkowski, Robert Sing, Grzegorz Wan, czy Krzysztof Ziemniak.

Niestety, braki w klubowej kasie, negatywnie odbiły się na kadrze zgranego już całkiem dobrze zespołu. Odszedł trener Adam Topolski (w to miejsce zatrudniono Krzysztofa Pawlaka), a ponadto kilku czołowych graczy, takich jak: Jakosz (Chojniczanka), Truszczyński (Bodens BK, Szwecja), Topolski (Tur Turek), Obem (ŁKS Łódź), Machaj (Chrobry Głogów), Piątkowski (Górnik Polkowice), a także Czerkas (Świt Nowy Dwór Mazowiecki), Białożyt (Odra Wodzisław), Sing, Kaczorowski i Zator.

W to miejsce zarząd klubu wypożyczył tanich, młodych, ale "głodnych gry" zawodników: tercet z Polonii Warszawa - Daniela Ciacha, Krystiana Feciucha oraz Damiana Jaronia, a także Radosława Mikołajczaka, Macieja Górskiego i Adama Banasiaka z szerokiego składu Legii Warszawa, oraz Radosława Jasińskiego z młodej drużyny Lecha Poznań. Do Stilonu dołączyli także Josef Petrik - powrót z Pogoni Szczecin, wychowanek Bogusz Talarczyk i pozyskany w ostatnim dniu "okienka transferowego" Łukasz Ganowicz z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Sprawdzano także latem Ukraińca Tarasa Maksymowa z Polonii Nowy Tomyśl, Michała Protasewicza z Floty Świnoujście, Mateusza Woźniaka z UKS SMS Łódź, Ernesta Balickiego z wrocławskiej Ślęzy, zawodników z epizodami w ekstraklasie: Tomasza Ostalczyka (ŁKS), Michała Brzozowskiego i Serba Jovana Ninkovića (Ruch), a także Francuza z senegalskimi korzeniami M'Baye Babacar Ba.

Stilon Gorzów przed sezonem 2010/11. W górnym rzędzie: Artur ANDRUSZCZAK, Michał ILKÓW-GOŁĄB, Arkadiusz DRAGON (II trener), Krzysztof SKRZYŃSKI (trener bramkarzy), Ryszard KACZOREK (kierownik zespołu), Artur MALCZYŃSKI (masażysta), Maciej SĘDZIAK, Daniel CIACH. W środkowym rzędzie: Paweł GROCHOLSKI, Krystian FECIUCH, Sebastian JANUSIŃSKI, Paweł WOJCIECHOWSKI, Krzysztof PAWLAK (trener), Adrian ŁUSZKIEWICZ, Krzysztof KACZMARCZYK, Radosław JASIŃSKI. W dolnym rzędzie: Paweł GURGUL, Emil DROZDOWICZ, Josef PETRIK, Jacek SKRZYŃSKI, Sławomir JANICKI, Bogusz TALARCZYK, Krzysztof ZIEMNIAK, Radosław MIKOŁAJCZAK, Patryk SKÓRECKI.

Fot. www.gkp.gorzow.pl.

Co ciekawe, tak młoda ekipa znakomicie spisywała się podczas letnich sparringów, wygrywając z Górnikiem Polkowice 1:0, piątą drużyną ekstraklasy - GKS-em Bełchatów 2:0, Flotą Świnoujście 1:0, Bałtykiem Gdynia 2:1, Lechią Kostrzyn Wlkp. 2:0, Polonią Chodzież 7:1, Concordią Murowana Goślina 4:2 i Chrobrym Głogów 2:1; oraz przegrywając z Pogonią Szczecin 0:3, i - nieznacznie - z Legią Warszawa (3:4) i Górnikiem Zabrze (0:1).

Świetna forma w okresie przygotowawczym przełożyła się na udany start Stilonu w rozgrywkach ligowych. Po wygranych na własnym stadionie z groźną Sandecją aż 3:0 i beniaminkiem z Radzionkowa gorzowianie z dorobkiem sześciu punktów znaleźli nawet się na pozycji ex-aequo lidera tabeli (!). Potem przyszedł przegrany "na wodzie" mecz w dalekich Stróżach z tamtejszym Kolejarzem i zaledwie remis z Górnikiem Polkowice na własnym stadionie, a z kolejnego "egzotycznego" wyjazdu do LKS Nieciecza niebiesko-biali przywieźli po wspaniałej bramce młodego Banasiaka kolejne trzy "oczka".

Spotkanie z Odrą Wodzisław, spadkowiczem z ekstraklasy, posiadającym doświadczonych i ogranych zawodników, było niezapomnianym widowiskiem. Długo gra toczyła się w środkowej strefie boiska, toteż pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Po przerwie szybko bramkę zdobyła Odra, i od tego momentu Stilon, zamiast śmielej zaatakować, "stanął". Nieco ożywienia gorzowianie zaczęli prezentować po 75 minucie meczu, lecz kiedy wydawało się, że doświadczeni i zorganizowani goście "dowiozą" wygraną do końca, nagle nastąpił przełom. Na pięć minut przed końcem spotkania Emil Drozdowicz wykorzystał jedno z dośrodkowań, doprowadzając do remisu, a dwie minuty później znakomicie "znalazł się" w polu karnym Grzegorz Wan, ustalając wynik tego pojedynku na 2:1. Po tym spotkaniu Stilon był na drugim (!) miejscu w tabeli I ligi.

Fot. internet.

Potem nastąpił kryzys, związany głównie z kłopotami finansowymi klubu. Zawodnicy grali mając nie płacone od trzech-czterech miesięcy, i zapewne miało to wpływ na ich postawę na boisku. W "telewizyjnym" pojedynku z GKS-em w Katowicach stilonowcy długo przeważali, lecz przegrali 2:4, potem była "frajerska" przegrana z ŁKS-em 0:1, a po wygranej w Ostrowcu kolejna porażka z Flotą, tym razem w stosunku 2:4.

Kiedy na boisko wychodzą jedenastki Pogoni Szczecin i Stilonu Gorzów, należy się liczyć z tym, że "kości będą trzeszczeć". Tak też było w grodzie Gryfa, gdzie stilonowcy zagrali bezpardonowo i mądrze taktycznie, wywożąc cenny punkt po remisie 0:0, a na dodatek gorzowscy kibice stanowili na stadionie w Szczecinie niemal jedną czwartą widowni ...

Fot. internet.

Potem wróciła "stara bieda". Po nudnym, rozgrywanym w deszczu i błocie spotkaniu, Stilon zaledwie zremisował ze słabym Dolcanem, potem przegrał 0:5 z Piastem Gliwice (po koszmarnej kontuzji Janickiego w bramce z konieczności stanął 19-letni Talarczyk), a następnie uległ przeciętnej Warcie Poznań 0:2, oraz Górnikowi Łęczna 1:2. Jesień zakończyła się niezłym, choć tylko zremisowanym spotkaniem z Podbeskidziem (1:1, mecz transmitowany na antenie TVP Sport), oraz kolejną "frajerską" porażką - 2:3 z MKS-em Kluczbork.

Sporym problemem, obok braków finansowych, były ciągłe kontuzje, które w trakcie rundy dotknęły tak potrzebnych zespołowi graczy, jak: Janicki, Jasiński, Wan, Grocholski, czy Ziemniak. Stąd też w niektórych spotkaniach na ławce rezerwowych zasiadało zaledwie po trzech piłkarzy (!).

2011

Nowy rok rozpoczął się dramatycznie. Najpierw prezydent miasta przedstawił projekt, w myśl którego środki na cały gorzowski sport miały zostać obcięte niemal 18-krotnie, a następnie przesunięto kolejne walne zebranie Stilonu, gdyż na horyzoncie nie było ani widać żadnych pieniędzy potrzebnych na start w rundzie wiosennej, ani nawet ludzi chcących pokierować klubem. Zamiar ten przedstawiało jedynie Stowarzyszenie Wspierania Piłki Nożnej Niebiesko-Biali, na czele z byłymi zawodnikami Stilonu - Mariuszem Stanisławskim i Jackiem Ziemeckim, lecz jak się miesiąc później okazało, ustępujący prezes klubu zadeklarował chęć spłaty tylko połowy z ponad 1 mln 200 tysięcznego długu, co nie satysfakcjonowało ani stowarzyszenia, ani potencjalnych nowych sponsorów.

Podobne problemy przeżywały inne drużyny gorzowskie - siatkarze, koszykarki oraz piłkarze ręczni, które postawione "pod ścianą" zmuszone zostały do znaczącego ograniczenia środków ... w połowie rozgrywek, a także oddania czołowych zawodników i zawodniczek do innych klubów.

Wobec narastającego w mieście buntu przeciw faworyzowaniu przez prezydenta tylko jednego klubu - SSA Stal, 17 stycznia 2011 kibice całego gorzowskiego sportu - głównie stilonowcy - zorganizowali marsz protestacyjny. Oto niektóre hasła skandowane podczas przemarszu: Na Golloba kasę macie, nasze dzieci olewacie; Święta krowa, Stal z Gorzowa; Chcemy boisk, chcemy hali, dość na żużel żeście dali; Był, będzie, jest! Stilon ZKS; Nigdy nie zginie, AZS nigdy nie zginie; Sport w Gorzowie zarzynacie, a na żużel kasę macie.

Na czele pochodu kibice nieśli trumnę z klepsydrą "Sport gorzowski". Fani Stilonu mieli też kilka transparentów, na których widniało między innymi: "Gorzów to nie żużel". Do akcji stilonowców przyłączyli się działacze i trenerzy, w tym szkoleniowiec koszykarek Dariusz Maciejewski. W pochodzie przeszła też cała drużyna piłkarzy ręcznych, koszykarzy i piłkarzy. Na ponad pół godziny stanęły tramwaje, autobusy jeździły objazdami, a kierowcy musieli odstać swoje w korkach. Zamknięta była ulica Sikorskiego.

Fot. "Gazeta Lubuska".

Około godziny 15:00 marsz zatrzymał się pod oknami magistratu. Przeczytano petycję i skandowano hasła ze stadionów. - "Gdzie jest prezydent Gorzowa, gdzie jest prezydent?" - ryknęli w końcu kibice. Żaden z urzędników jednak do kibiców nie wyszedł. Prezydenta Jędrzejczaka nie było w poniedziałek w pracy, toteż przedstawicieli kibiców przyjęła wiceprezydent Zofia Bednarz. Stilonowcy wręczyli jej prezent dla prezydenta: dwa cygara, aby razem z prezesem Stali Władysławem Komarnickim miał się czym delektować podczas zwycięskich meczów, nie tylko żużlowych. Pod urząd przynieśli je dwaj kibice w koszulkach z napisami ... "Władko" i "Tadko".

11 lutego odbyło się w końcu kilkakrotnie przekładane walne zebranie klubu. Po odejściu Sylwestra Komisarka z "fotela" prezesa, nie było chętnych na jego zastąpienie, toteż okazało się, że zgodnie z prawem, władzę w klubie będzie musiał przejąć zaproponowany przez prezydenta kurator.

Zawodnikom, trenerom i sympatykom Stilonu została w tym momencie już tylko ... modlitwa. Od dwunastego lutego stowarzyszenie nie miało ani władz, ani funduszy, ani perspektyw na granie w lidze.

Po perturbacjach na sesji Rady Miasta, i ostatecznie zwiększeniu środków na sport z planowanych kilkuset tys. zł do około 2.8 mln zł (na kluby ligowe), Stilon dostał zapewnienie otrzymania 500 tys. zł., pod warunkiem oczywiście ... spłaty zobowiązań w US i ZUS. W międzyczasie gorzowianie wyjechali dzięki sponsoringu Sylwestra Komisarka na obóz do Wisły, rozegrali kilka sparringów, oraz zgłosili - tu też w ostatniej chwili znalazło się około 20 tys. zł, nowych zawodników do rejestracji w Lubuskim ZPN.

Ostatecznie po ostatnim sparringu z Pogonią Barlinek, na tydzień przed inauguracją ligi, i dwa dni przed zamknięciem "okna transferowego", zawodnicy trenujący w klubie zgodzili się zostać, otrzymując o połowę niższe kontrakty - średnio 2500 zł brutto !.

Ekipa Stilonu tuż przed rozpoczęciem rundy wiosennej sezonu 2010/11. W górnym rzędzie: Ryszard KACZOREK (kierownik drużyny), Mateusz STĄPORSKI, Michał MARKOWSKI, Paweł GROCHOLSKI, Adrian ŁUSZKIEWICZ, Przemysław ŁUDZIŃSKI, Michał ILKÓW-GOŁĄB, Krzysztof PAWLAK (trener). W środkowym rzędzie: Krzysztof KACZMARCZYK, Emil DROZDOWICZ, Bogusz TALARCZYK, Jacek SKRZYŃSKI, Kamil ULMAN, Radosław MIKOŁAJCZAK, Maciej GÓRSKI. Dolny rząd: Bartosz LATUSZEK, Adam BANASIAK, Daniel CIACH, Krzysztof SZKUP, Radosław JASIŃSKI.

Fot. "Przegląd Sportowy".

Mimo ogromnych trudności, zespół Stilonu całkiem nieźle radził sobie w sparringach, między innymi remisując z Lechią Gdańsk 2:2, Miedzią Legnica 1:1, Pogonią Szczecin 0:0, pokonując Góral Żywiec 3:0, MKS Kutno 2:1, Polonię Nowy Tomyśl 2:0, Chojniczankę Chojnice 2:1, Orła Międzyrzecz 1:0 i Pogoń Barlinek 2:0, oraz przegrywając jedynie z Lechią Zielona Góra 1:2. Bramki w okresie przygotowawczym zdobyli: pozyskany ze Śląska Wrocław Przemysław Łudziński 5, Emil Drozdowicz 2, kolejny nowy nabytek Łukasz Małkowski (Górnik Polkowice) 2, Michał Ilków-Gołąb 2, Radosław Mikołajczak 2, Grzegorz Wan 1, oraz Adam Banasiak 1. Nieźle w zespół, określany mianem fachowców jako najsilniejszy od czasu awansu Stilonu w 2008 r., wkomponowali się również bramkarz Kamil Ulman (z III ligi greckiej), oraz młodzi obrońcy: Bartosz Latuszek (z Regi Trzebiatów), i Michał Markowski (z Zagłębia Lubin).

Odeszli z kolei: Andruszczak (Chojniczanka), Feciuch (Lubuszanin Trzcianka), Ganowicz (Oderka Opole), Janusiński, Jaroń, Petrik (powrót do Czech), Talarczyk (Błękitni Lubno), a Janickiego, Wana i Ziemniaka "zmogły" na całą rundę kontuzje. Nie starczyło środków na zakontraktowanie kolejnych testowanych zawodników, wśród których znajdowali się Mateusz Stąporski z Floty, Piotr Skokowski z Polonii Słubice, Krzysztof Szkup z Odry Chojna, Janusz Niedźwiedź z Turka, oraz Paweł Byrski z Olimpii Elbląg.

W kolejnych dniach sytuacja Stilonu stała się tak dramatyczna, że nie ratowała jej nawet zupełna rezygnacja piłkarzy z części swych uposażeń. Koszt organizacji jednego ligowego meczu w Gorzowie wynosił średnio 12 tysięcy zł, a wyjazd był zaledwie o trzy tysiące tańszy. Oznaczało to, iż na sam udział w rozgrywkach trzeba było przeznaczyć w ciągu rundy około 200 tysięcy zł. Do tego dochodziły pensje graczy, utrzymanie pięciu młodzieżowych drużyn, oraz leczenie kontuzjowanych zawodników. Na wyjazd na pierwsze spotkanie do Nowego Sącza pieniądze wyłożył anonimowy sponsor, podobnie udało się "wyżebrać" środki na wyprawę do Radzionkowa. Po raz kolejny, podobnie jak dziesięć lat wcześniej, Stilon rozpoczął kolejną walkę o przetrwanie i o "życie", niczym ... żołnierze Westerplatte.

Potem, z dnia na dzień, było coraz bardziej dramatycznie. Nie dość, że gorzowianie musieli toczyć walkę o utrzymanie się w lidze, z niezłym zresztą skutkiem, to na dodatek na "drugim froncie" walki z kompletnym brakiem zainteresowania problemami drużyny miasta, radnych i sponsorów co chwilę podrzucane były kolejne "kłody pod nogi".

Sylwester Komisarek mimo deklaracji spłaty zadłużenia w US i ZUS nie kwapił się z wpłatą zaległych pieniędzy, co oznaczało niemożność uzyskania ugody z "miłującymi" Stilon urzędami. To oznaczało z kolei, że "zamrożona" zostaje 500-tysięczna dotacja, której przekazanie oznaczałoby ni mniej ni więcej, tylko dokończenie przez zespół rozgrywek, na zapewne bezpiecznym miejscu w tabeli. Snuto też scenariusze o utrzymaniu, a następnie sprzedaży miejsca w lidze chętnemu klubowi, i walce oddłużonego znacznie klubu w II lidze.

Niestety, były prezes klubu nie kwapił się do pomocy, a po rezygnacji miejskich decydentów z finansowania sportu, a pomocy piłce w szczególności, rozpoczął się dramat. Przy klubie, który stanowili de facto dyrektor Mariusz Niewiadomski i kilkunastu piłkarzy, zostali już tylko kibice, dzięki którym udało się zebrać środki na organizację meczów u siebie, i wyjazdy. Do tego "starczyło" też na wypłacenie zawodnikom kilkusetzłotowych "zaliczek", kibice załatwili też stilonowcom ... obiady w barze "Agata", oraz noclegi w akademickiej bursie.

Powołany przez prezydenta kurator Janusz Szczepanowski, który zresztą swoją "misję" od początku zaplanował jako mającą doprowadzić "na zlecenie" Tadeusza Jędrzejczaka do likwidacji stowarzyszenia, przejrzał klubowe dokumenty, a raczej to co z nich zostało, i okazało się że dług klubu to już ponad 2.5 miliona złotych.

W tych warunkach piłkarze Stilonu odnieśli dwa wielkie zwycięstwa, które zostaną zapamiętane na lata. W meczu z Kolejarzem Stróże - spotkaniu ligowym o tak zwane sześć punktów) walczyli ambitnie, niczym o życie, i po desperackim boju uratowali trzy punkty, strzelając za sprawą Michała Ilków-Gołębia bramkę na dziewięć minut przed końcem meczu. Z kolei w Wodzisławiu, w spotkaniu wyjazdowym, na który pieniądze znalazły się w ostatniej chwili, pewnie pokonali byłego ekstraklasowca 3:1.

Gorzowscy "desperaci" i "wolontariusze", chyba najbardziej charakterna ekipa ostatnich lat nie tylko w gorzowskiej piłce, walczyli dalej. Zremisowali po fenomenalnym boju z GKS-em Katowice 3:3 (widowisko obserwatorzy określili mianem praktycznie ekstraklasowego), co w perspektywie meczów z zespołami z "dołu" tabeli, oraz potencjału sportowego drużyny gorzowskiej, kazało liczyć na spokojne 10-12. miejsce w tabeli, przy zapewnieniu minimum finansowego dla drużyny.

Piłkarze zobowiązali się grać już nawet za darmo, byleby znalazły się pieniądze na organizację meczów, oraz miejsca do spania dla zawodników, i jakieś "drobne" na jedzenie. Całą Polskę obiegły teksty o "wizjach" spania w schronisku, u kolegów, znajomych, bądź na ... karimacie w szatni, oraz o pożyczaniu pieniędzy od znajomych na jedzenie i paliwo.

W takiej atmosferze gorzowski Stilon po raz ostatni zagrał w I lidze z ostrowieckim KSZO, przegrywając po ciekawym, lecz pełnym błędów spotkaniu 1:2. Mogło być nawet 5:2, ale nie to było tego dnia najważniejsze Walkower z ŁKS-em Łódź, brak widoków na przyszłość, a przede wszystkim ... brak mieszkań dla siedmiu piłkarzy, oraz brak jakichkolwiek perspektyw spowodował oddanie walkowerem miejsca w I lidze.

Trener Pawlak zbudował świetną, perspektywiczną, młodą, "tanią", pełną ambicji ekipę. Jego zespół w momencie wycofania się z rozgrywek, nawet po oddaniu walkowerów, nadal plasował się na miejscu gwarantującym utrzymanie w lidze. Czołowi zawodnicy drużyny szybko stali się łakomymi "kąskami" dla wielu II-, I-ligowych, a nawet ekstraklasowych drużyn. Adriana Łuszkiewicza testowała białostocka Jagiellonia, Emil Drozdowicz trafił do Polonii Bytom. Grocholskim zainteresowały się Cracovia i Pogoń Szczecin, z kolei Jasiński został włączony do szerokiej kadry Lecha. Kamil Ulman wylądował w II-ligowym Sokole Sokółka, miejsce w I lub II lidze bez problemu znaleźli też Ilków-Gołąb, Janicki (po wyleczeniu kontuzji), Wojciechowski, oraz "młodzi" legioniści i poloniści wypożyczeni wcześniej do Stilonu.

Niestety, po raz kolejny miasto Gorzów bezczynnie przyglądało się upadkowi piłki, i to znów, podobnie jak w 2001 r., niemal w przeddzień wielkiej imprezy piłkarskiej, jaką było Euro 2012.

W ostatnim meczu Stilonu zagrali: Drozdowicz (25 spotkań w całym sezonie - 11 bramek), Łuszkiewicz (23 - 3), Kaczmarczyk (23), Ciach (22 - 3), Jasiński (19), Banasiak (18 - 3), Górski (18 - 2), Ilków-Gołąb (17 - 2 bramki), Grocholski (12), Ulman (8), Łudziński (6) i Markowski (3). Oni, plus Małkowski (6), Latuszek (5), oraz grający jeszcze wiosną Mikołajczak (19 - 2), Wojciechowski (19 - 1), Ziemniak (4), kontuzjowani Janicki (11), Wan (6 - 1) i drugi bramkarz Skrzyński (6) to ekipa która trwała w Stilonie do końca. Jesienią grali jeszcze Petrik (16), Andruszczak (14), Ganowicz i Janusiński (9), Feciuch i Jaroń (8) oraz Talarczyk (1) i jest to skład ostatniej na długie lata drużyny Stilonu w bojach na zapleczu ekstraklasy.

W kwietniu los klubu wzięli w swoje ręce kibice ze Stowarzyszenia "Niebiesko-Biali". Odkurzyli stare dokumenty sprzed lat, które przyniosły zaskakujące odkrycie. Okazało się, że sekcja piłki nożnej ZKS po likwidacji w 1996 r. i przekształceniu go w KS Stilon nigdy nie została formalnie przejęta przez Gorzowski Klub Piłkarski. Dodatkowo likwidowany przez wiele lat KS Stilon nie został wykreślony z rejestru stowarzyszeń. Wykorzystali to członkowie stowarzyszenia, przejmując klub od byłego likwidatora, po czym wybrali nowe władze - prezesem został Mariusz Stanisławski, a wiceprezesami Jacek Ziemecki i Leszek Sokołowski.

Potem przyszła walka o start w rozgrywkach czwartej, de facto piątej, lidze lubuskiej. Najpierw podczas zjazdu Lubuskiego ZPN, który miał miejsce w Zbąszynku, postanowiono, że KS Stilon nie zostanie dopuszczony do rozgrywek. Władze gorzowskiego klubu pomimo negatywnej decyzji nie poddali się. Były dwa wyjścia z sytuacji. Stilon mógł rozpocząć swój udział od B-klasy, albo połączyć się z inną drużyną. Zadecydowano, że dla dobra gorzowskiej piłki ten drugi wariant jest najlepszy. Stilonowcom pomocną dłoń wyciągnął zespół KS Nowiny Wielkie. Beniaminka nie stać było na grę w czwartej lidze. Dodatkowo Nowiny nie otrzymałyby licencji, ponieważ klub nie spełniał warunków do jej utrzymania.

Ostatecznie, od sezonu 2011/12 Stilon Gorzów w swoich tradycyjnych, historycznych barwach klubowych oraz nazwie zaczął od czwartej ligi. Gorzowianie na mocy porozumienia, poza licencją na grę w tej klasie rozgrywkowej przejęli też kilku piłkarzy, którzy grali do tej pory w Nowinach.

Ponad piętnaście lat przyszło czekać kibicom piłkarskim, żeby ich zespół wrócił do historycznej nazwy. Drużyna piłkarska z Gorzowa pod nazwą Stilon po raz ostatni występowała w rundzie jesiennej sezonu 1996/97.

28 czerwca 2011 rozpoczął się nowy rozdział w historii gorzowskiego futbolu. Wówczas to odbył się pierwszy trening nowej drużyny KS Stilon. W premierowym sparringu stilonowcy zremisowali z SHR Wojcieszyce 4:4, a bramki zdobyli Adrian Wieczorek, Piotr Przywitowski, Mieszko Trachimowicz i Sebastian Żłobiński. Potem były remisy z Różą Różanki 1:1, Wartą Międzychód 2:2, Pogonią Barlinek 1:1, oraz wygrane z Meprozetem Stare Kurowo 2:1, Odrą Chojna 2:0 i Gwiazdą Lubczyno 3:1. Gorzowianie wzięli też udział w rozgrywanym w Ośnie Lubuskim turnieju błyskawicznym o Puchar Łęczy, z udziałem Celulozy Kostrzyn, Odry Górzyca, miejscowej Spójni, Ilanki Rzepin i Eintrachtu Frankfurt n/O.

Fot. internet.

Przyszłość Stilonu zaczęła rysować się nieźle. Klub uruchomił trzy platformy sponsorskie. Pierwszą był "Klub 100", w ramach którego kibice mieli możliwość wesprzeć drużynę kwotą nie mniejszą niż 100 zł w okresie dwunastu miesięcy. Kolejną platformą został Stilon Business Group, czyli zespół kilkadziesięciu firm chcących promować się poprzez wsparcie gorzowskiego futbolu. Ostatnią formą były "cegiełki", w ramach których można było wesprzeć drużynę dowolną kwotą pieniężną.

W pierwszym ligowym spotkaniu Stilon pokonał po golu Roberta Kozioły Pogoń Skwierzyna 1:0. W tym historycznym spotkaniu zagrali: Michał Młynarczyk, Radosław Somrani, Adam Więckowski, Robert Kozioła, Bartłomiej Hajdasz, Paweł Cierach, Mieszko Trachimowicz (Bartłomiej Szamotulski), Dawid Kaniewski (Grzegorz Bajko), Adrian Wieczorek, Michał Żłobiński, Mateusz Arcimowicz (Alan Błajewski).

Potem było jednak gorzej. Stilon doznał między innymi porażek u siebie ze Sprotavią (1:2), i Meprozetem Stare Kurowo (0:1). Były też remisy z Dębem Przybyszów, Tęczą Krosno Odrzańskie, Spartą Grabik, Piastem Iłowa, oraz kolejne przegrane w Karninie i Bytomiu Odrzańskim. Po tym ostatnim meczu Stilon znalazł się niebezpiecznie blisko dna, czyli na pozycji grożącej ... spadkiem do "okręgówki". Zapowiadało się zatem na powtórkę z sezonu 2002/03. Na szczęście w dwóch ostatnich meczach "jesieni" Stilon zagrał widowiskowo i skutecznie, pokonując po 3:2 Koronę Kożuchów i w Witnicy tamtejszych Czarnych.

W międzyczasie napastnik gorzowskiego Stilonu, Bartłomiej Szamotulski, został, jako najlepszy zawodnik finałowego turnieju Playarena - rozgrywek amatorskich rozgrywanych w 40 miastach, zaproszony na zgrupowanie reprezentacji Polski U-21 prowadzonej przez Stefana Majewskiego.

2012

Wiosna była już bardziej udana, gdyż Stilon wygrał sześć, zremisował osiem, i przegrał tylko jedno spotkanie. Szkoda było jednak "pogubionych" punktów w meczach na własnym stadionie z Dębem Przybyszów, Piastem Iłowa, Piastem Karnin, Odrą Bytom i Czarnymi Witnica. Ostatecznie gorzowiane zajęli w końcowej tabeli piąte miejsce, za Sprotavią i Piastem Karnin (awans), oraz Piastem Iłowa i Polonią Słubice.

W drużynie grali: pozyskany z Celulozy Kostrzyn Mirosław Dębiec, były zawodnik Róży Różanki Michał Młynarczyk, oraz przybyły z KS Nowiny Patryk Offman (bramkarze), ponadto do Stilonu trafili: Łukasz Antkowiak, Alan Błajewski, Bartłomiej Szamotulski i Mieszko Trachimowicz z dawnej drużyny juniorów GKP, Grzegorz Bajko i Michał Sławiński z Nowin, Mateusz Arcimowicz z Róży Różanki, Adam Baniewicz ze Skwierzyny, Rafał Cipiński z SV Victoria Seelow, Bartłomiej Hajdasz z MSV Eintracht n/O., Przemysław Janas ze Starego Kurowa, Dawid Kaniewski z Międzyrzecza, Jakub Rosołowicz z Marwic, Adrian Wieczorek z Witnicy, Jakub Ryżyk z Dobiegniewa, Radosław Somrani z SMS Łódź, Bartłomiej Starościak, a także grający w przeszłości w Stilonie Artur Andruszczak (Victoria 95 Przecław), Paweł Cierach (Błękitni Lubno), Robert Kozioła (Pogoń Barlinek), Adam Więckowski (Orzeł Międzyrzecz) i pamiętający jeszcze walkę niebiesko-białych o ... ekstraklasę Sebastian Żłobiński (Piast Karnin). Trenerami byli Paweł Wójcik (jesienią) i Tomasz Jeż (wiosną).

Nowy sezon rozpoczął się od mocnego "uderzenia" sponsorskiego. Jednym z patronów klubu stał się krajowy potentat, czyli Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. Drużyna została poważnie jak na warunki tej klasy rozgrywkowej wzmocniona, i już przed startem rozgrywek było wiadomo, że gorzowianie powinni "przejechać jak walec" po rywalach, podobnie jak to było w sezonie 2003/04, a jedynym groźnym konkurentem był zespół Formacji Port 2000 Mostki.

Do Stilonu tym razem trafili: Dawid Dłoniak (powrót z Hutnika Szczecin), Maciej Sędziak i Damian Szałas (powrót z Orła Międzyrzecz), Maciej Truszczyński (powrót z Dębu Dębno) - byli zawodnicy pierwszoligowego GKP, a ponadto Paweł Posmyk z Chojniczanki, Rafał Timoszyk z Pogoni Skwierzyna, Bartosz Werbski (powrót z Błękitnych Lubno), oraz młodzież: Marcin Antczak, Adam Gruszecki i Adrian Nowak z MKP Gorzów, Radosław Janczylik z Meprozetu, Daniel Mrozek, Maciej Sędziak, Wojciech Rozmiarek, Łukasz Kowalczyk, Piotr Kuliński, a także Mateusz Trachimowicz, wychowanek grający w Niemczech. Wiosną zespół wzmocnił jeszcze rozgrywający GKP z czasów pierwszej ligi Łukasz Maliszewski, także stało się jasne, że jedynym pytaniem było tylko, ile punktów i bramek uzbierają gorzowianie. Jedynym ubytkiem kadrowym była ... rejterada Amadeusza Kłodawskiego, mającego na koncie kilka spotkań w ekstraklasie w barwach Dyskobolii Grodzisk, który zagrał jedynie w kilku zimowych sparringach, strzelając dwie bramki.

Operacja "awans" rozpoczęła się ... sparringiem z drugoligowym Chrobrym (1:0 po golu Szałasa). W pierwszym ligowym spotkaniu Stilon zremisował w Mostkach z silną Formacją 1:1, a potem poszło już "z górki". Były więc kolejno wygrane ze Spójnią Ośno, walkower w Drezdenku, zwycięstwa z Koroną Kożuchów, Polonią Słubice, Piastem Czerwieńsk i remis w Łęknicy z ŁKS-em.

Fot. "Gazeta Wyborcza Gorzów".

W rundzie jesiennej jeszcze tylko raz, w Sławie z Dębem Przybyszów, Stilon stracił dwa "oczka", pozostałe mecze były praktycznie "spacerkami" - w tym w Krośnie Odrzańskim - 7:1 - pięć goli Pawła Posmyka.

Miało też miejsce historyczne wydarzenie. Po ponad dwudziestu latach Stilon zagrał z gorzowską Wartą. W rozgrywkach okręgowego Pucharu Polski było 3:1, niestety później niebiesko-biali niespodziewanie odpadli z pucharu, przegrywając z ... GKP Pszczew.

2013

Wiosną, na tle czwartoligowców, Stilon był już zespołem z innej planety. Trzy mecze nie doszły do skutku, z powodu oddania ich walkowerem przez gospodarzy. W pozostałych (między innymi 9:0 z Polonią Słubice) gorzowianie odnieśli komplet 12 zwycięstw, strzelając 48 bramek, i tracąc zaledwie 3. Tym samym Stilon poprawił osiągnięcie z sezonu 2003/04, kończąc rozgrywki z dorobkiem 27 wygranych i 3 remisów, oraz 104 zdobytych i zaledwie 9 straconych goli.

Najwięcej meczów rozegrali: Kaniewski, Kozioła, Posmyk, Timoszyk - po 25, oraz Dłoniak, Somrani i Szałas - 24, Rosołowicz - 23 i Bajko - 22. "Łupem" bramkowym podzielili się gorzowski "goleador" Posmyk - 43 (!) bramki, Sędziak i Szałas - po 8, Kaniewski i Kozioła - po 5, Rosołowicz, Timoszyk i Trachimowicz - po 4, Maliszewski - 3, Nowak - 2, oraz Bajko, Werbski i Żłobiński - po 1.

Sezon 2013/14 gorzowianie "przywitali" w nowej III (de facto IV) lidze dolnośląsko-lubuskiej, z mocnym postanowieniem uplasowania się w czołówce. Jak się okazało, początek był dla beniaminka, wzmocnionego Rafałem Świtajem, Filipem Wiśniewskim i Kordianem Ziajką z Pogoni Barlinek, doświadczonym Adamem Suchowerą z Formacji Port 2000 Mostki, powracającym z Dębna Tomaszem Szwiecem, oraz utalentowaną młodzieżą wyśmienity. Niebiesko-biali pięciokrotnie zwyciężyli (w tym 7:0 z Polonią Trzebnica), i tylko dwukrotnie zaznali goryczy porażki, z mocnymi rezerwami Śląska Wrocław 0:2, i Zagłębia Lubin 0:4. Potem po dwóch kolejnych zwycięstwach, przyszła przegrana we Wrocławiu ze Ślęzą 1:2, ale kolejne siedem kolejek należało już do Stilonu, który wygrał do końca rundy jesiennej wszystkie mecze, gromiąc między innymi 6:1 Prochowiczankę i 6:2 Polonię Świdnica. Na półmetku rozgrywek Stilon był liderem tabeli, rozbudziły się tym samym nadzieje kibiców gorzowskich na awans do drugiej ligi.

2014

Niestety wiosna (doszli obrońca Patryk Bil i bramkarz Maciej Wolarek, oraz napastnik Ilanki Patryk Nowaczewski i junior Daniel Mrozek) rozpoczęła się dla niebiesko-białych fatalnie. Gorzowianie przegrali u siebie pierwsze trzy mecze z MKS Oława 1:3, Ślęzą 0:1 i Foto-Higieną Gać 1:2, i spadli na czwarte miejsce w tabeli. Później było lepiej, po remisie w Rzepinie, Stilon wygrał w Trzebnicy, zremisował w Oławie, i z Formacją Mostki, a pokonał Śląsk II, oraz Zagłębie II. Potem przyszły jeszcze wygrane z GKS Kobierzyce, Piastem Karnin, Promieniem Żary, Piastem Żmigród, i Prochowiczanką. Pierwsze miejsce i walka w barażach o drugą ligę stanęły przez stilonowcami otworem. Niestety w decydującej - przedostatniej - kolejce spotkań, wysiłek całego sezonu gorzowianie zaprzepaścili, przegrywając niespodziewanie z przeciętnym zespołem Polonii-Sparty w Świdnicy, i to aż 0:3. Potem był już tylko remis z Bielawianką, i ostatecznie zaledwie trzecie miejsce na koniec sezonu, za Ślęzą i MKS Oława.

Najwięcej meczów rozegrali: Suchowera i Świtaj (34), Dłoniak, Maliszewski i Ziajka (33), Sędziak i Szwiec (32), Somrani i Wiśniewski (31), Werbski (29). Bramki zdobywali: Posmyk - 17, Świtaj - 10, Ziajka - 9, Sędziak - 6, Werbski - 5, Kozioła, Maliszewski, Nowaczewski - po 4, Somrani, Suchowera, Szwiec i Timoszyk - po 3, Gruszecki - 1. Trenerem zespołu był Tomasz Jeż.

W sezonie 2014/15 działacze przybrali nową taktykę. Tym razem zmniejszono "pompowanie balonu" o nazwie awans, i skupiono się na wprowadzeniu większej liczby juniorów do zespołu. Dodatkowo dużym sukcesem klubu był awans drużyny Under-19 do rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów, gdzie mieli oni okazję zagrać między innymi z rówieśnikami z takich klubów jak: Lech Poznań, Górnik Zabrze, Lechia Gdańsk, Pogoń Szczecin, Arka Gdynia, Zagłębie Lubin, czy Ruch Chorzów. Do pierwszego zespołu dołączył rutynowany obrońca, wychowanek kostrzyńskiej Celulozy Dawid Kucharski (wiele spotkań w ekstraklasie w barwach Amiki i Lecha, oraz epizod w szkockim Heart of Midlothian FC), powracający z Pogoni II Szczecin Alan Błajewski, a także zielonogórzanie: Miłosz Kubacki, Dawin Kwaśny i Cezary Dzięcielewski.

Stilon znów rozpoczął nieźle, od wygrania pięciu, i zremisowania jednego spotkania, w pierwszych siedmiu rundach. Przełomowym meczem był pojedynek piętnastej kolejki, w której to na własnym stadionie Stilon nie dał rady liderującej Formacji Port 2000 Mostki (naszpikowanej wieloma doświadczonymi zawodnikami), i zamiast zmniejszyć straty do lidera, to w tym momencie tracił już dziewięć punktów. Od tej pory ze Stilonu "zeszło powietrze", obok dobrych spotkań (jak 4:2 z Zagłębiem II Lubin, rozegranym przy pustych trybunach), zdarzały się coraz częściej wpadki, typu remisy w Świdnicy i Bielawie.

2015

Wiosna była za to znakomita. Stilon tym razem wygrał z Piastem Żmigród, Foto-Higieną Gać, Piastem Karnin, Lechią Dzierżoniów, KP Brzeg, Polonią Trzebnica, Dębem Przybyszów, Bystrzycą Kąty Wrocławskie, Polonią Świdnica, Karkonoszami Jelenia Góra, UKP Lechią Zielona Góra, oraz Bielawianką, zremisował nadto raz, i trzy razy przegrał. Dało to ostatecznie 67 punktów i czwarte miejsce w końcowej tabeli, za Formacją (która zrezygnowała z barażu o II ligę), oraz rezerwami Zagłębia i Śląska.

Nowymi zawodnikami byli wiosną debiutujący młodzieżowcy: Gabrel Kodzis i Grzegorz Gibki (15 lat !) - bramkarze, oraz Mateusz Ogrodowski, powracający po kilku latach i ciężkiej kontuzji Daniel Ciach, a także trójka: Mateusz Kosacki z Pogoni II Szczecin, Hubert Kotus z Ruchu II Chorzów, i Dawid Michniewicz z Lecha II Poznań, która jednak nie spełniła oczekiwań trenera i kibiców.

Dużym osiągnięciem było za to zdobycie Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Stilon pokonał kolejno Łucznika Strzelce Krajeńskie 5:1, Stal Sulęcin 7:1, Iskrę Małomice 11:0, Błękitnych Olbrachtów 4:1, Tęczę Krosno Odrzańskie 1:0, i w finale w Słońsku Mieszko Konotop 5:0. Dzięki temu zwycięstwu gorzowianie uzyskali prawo gry w sezonie 2015/16 w rozgrywkach centralnych, pierwszy raz od pięciu lat.

Fot. gorzow24.pl.

Juniorzy zgodnie z przewidywaniami, nie poradzili sobie w CLJ, zajmując ostatnie, szesnaste miejsce. Historyczny występ w elicie warty jest jednak odnotowania. Gorzowianie wygrali dwa mecze: 2:1 z Olimpią Grudziądz i 3:2 z Ruchem w Chorzowie, oraz dwukrotnie zremisowali (2:2 z Lechią Gdańsk i 1:1 z Olimpią). W drużynie występowali między innymi: Mateusz Karpiński, Gabriel Kodzis, Daniel Mrozek, Miłosz Kubacki, Adrian Skórecki, Daniel Rodzeń, Mikołaj Krzyżanowski, Mateusz Ogrodowski, Błażej Cerbijan, Jakub Zieliński, Radosław Tretiak, Dawid Rolirad, Patryk Płóciennik, Cezary Dzięcielewski, Grzegorz Sawicki, Łukasz Florek, Jakub Zięba, Patryk Dudziak, Radosław Gromala.

W latach 2013-15 testowano między innymi Kamila Bzdziela z rezerw poznańskiego Lecha, związanego całą karierę z Dębem Dębno Łukasza Dłubisa, a także po raz kolejny próbującego załapać się w Stilonie Jakuba Ryżyka. Żaden z tych zawodników nie zagrał jednak w gorzowskim zespole w rozgrywkach ligowych.

Przed sezonem 2015/16 nastąpiła kolejna z wielu PZPN-owskich "rewolucji" w systemie rozgrywek. Tym razem "cięcie" objęło trzecią ligę, z powodu zmniejszenia ilości grup od kolejnego cyklu rozgrywek z ośmiu do czterech, i połączenia grupy dolnośląsko-lubuskiej z opolsko-śląską, spaść miały zespoły z miejsc 8.-18. (ewentualnie 9.-18., przy awansie po barażu mistrza grupy). Zespół Stilonu mało kto widział "pod kreską", choć wiadomo było, że w tym trudnym sezonie przyjdzie stoczyć walkę o awans i ... utrzymanie jednocześnie z koalicją zespołów z Dolnego Śląska: Górnikiem Wałbrzych, Ślęzą Wrocław, Lechią Dzierżoniów, nieobliczalnymi rezerwami Zagłębia, Miedzi, Śląska, oraz ewentualnie z Formacją Mostki.

Rozgrywki drużyna (z Michałem Chyrkiem i Adrianem Gołdynem z bydgoskiego Zawiszy, Wojciechem Zawistowskim z Zagłębia II Lubin, Adrianem Wieczorkiem z Karnina, oraz młodzieżą: Patrykiem Jakubowskim, Krystianem Malinowskim i Mateuszem Sadłowskim) rozpoczęła od startu w Pucharze Polski. Pierwszy mecz, z Kotwicą Kołobrzeg, był wyśmienitym widowiskiem, najpierw szybko prowadzenie (2:0) objęli miejscowi, przed końcem meczu jednak wyżej notowani goście wyrównali, i kiedy zanosiło się na dogrywkę, ostatnia akcja i strzał Kordiana Ziajki dał awans do następnej rundy Stilonowi, a trzytysięczną widownię doprowadził do wybuchu radości. W drugim spotkaniu, o awans do 1/16 finału, ze Stalą Stalowa Wola było już gorzej, ale przegrana z I-ligowcem 0:1 ujmy "niebiesko-białym" nie przyniosła.

Potem rozpoczęła się liga, zespół Artura Andruszczaka na dzień dobry wysoko pokonał Budowlanych Lubsko, w kolejnych meczach gorzowianie grali jednak w kratkę, przegrywając między innymi ze Ślęzą, Śląskiem II i Górnikiem, toteż po siedmiu kolejkach zmieniono trenera zespołu, i nowym szkoleniowcem został Dariusz Borowy.

2016

Zespół na chwilę "zaskoczył", wygrywając ważne spotkania z Piastem Żmigród, rezerwami Zagłębia, Karkonoszami Jelenia Góra, niestety potem przyszły kompromitująca porażka (aż 0:4) w derbowym pojedynku w Karninie, a następnie, remisy w Gaci i Kątach Wrocławskich, oraz kolejna "plama", to jest porażka z outsiderem z Brzegu Dolnego. Właśnie punktów z tych spotkań zabrakło w konsekwencji na koniec sezonu.

Zespół balansujący już na krawędzi spadku do IV ligi, wzmocnili więc zimą: doświadczony Krzysztof Kaczmarczyk z ekstraklasowej Termaliki Nieciecza, Mateusz Mazalon z Zawiszy, Adrian Nowak - powrót z rezerw szczecińskiej Pogoni, oraz bramkarz Kacper Rosa, terminujący wcześniej w Jagiellonii Białystok. Niestety, zespół wiosną nadal tracił punkty, w meczach z rywalami o miejsce w czołowej "siódemce", Miedzią II, Śląskiem II, Ślęzą, przegrał z niżej notowaną Ilanką Rzepin, a na domiar złego drużynę dotknął pech - kontuzja Somraniego i choroba Zawistowskiego. Zatrudniono kolejnego trenera, tym razem na Myśliborskiej pojawił się prowadzący rezerwy Pogoni Szczecin Adam Gołubowski.

Fot. 12zawodnik.pl.

Od meczu z liderem z Wałbrzycha rozpoczęła się dramatyczna walka o utrzymanie w tej klasie rozgrywkowej. Po porażce 0:2, następnie fatalnym występie w Żmigrodzie (0:3) wielu już skazało Stilon na pewny spadek. Ekipa z Gorzowa jednak walczyła do końca, wygrywając mecz "o sześć punktów" z Zagłębiem II, oraz pokonując Karkonosze w Jeleniej Górze, niestety zaledwie remis z przeciętnym Piastem Karnin, oraz stracona bramka w Dzierżoniowie znów zepchnęły drużynę na miejsce, przy którym pozostało "matematyczne" liczenie szans. Zespół wzmocnił jeszcze powracający na boisko Robert Kozioła, a także mający na koncie grę w szczecińskiej Pogoni, a nawet w portugalskiej ekstraklasie Iworyjczyk Abdul Moustapha Ouedraogo.

Przebąkiwano o możliwości zatrudnienia także na finałową część sezonu mającego na koncie grę w ... Lidze Mistrzów Czecha Rudi Skacela, Brazylijczyka Eltona, grającego niegdyś w Gorzowie Tomasza Pawlaka, ewentualnie także któregoś z rutynowanych ligowców jak Dmitrije Injac czy Hernani. Bramka strzelona w ostatniej (!) akcji meczu z Foto-Higieną Gać, następnie cenna wygrana w Mostkach przedłużyła niewielkie nadal szanse do ostatnich kolejek. Kiedy wydawało się, że przynajmniej ósme miejsce, i ewentualna nadzieja na utrzymanie się przy awansie wałbrzyszan do II ligi, jest pewne, przytrafił się dramatyczny mecz - bramka stracona mimo przewagi, a następnie kilkadziesiąt minut przysłowiowego "bicia głową w mur" - z ... Bystrzycą Kąty Wrocławskie, i na nic zdała się już nawet wygrana w wyjazdowym, choć rozegranym w Gorzowie, meczu z Polonią Świdnica. Drużyna ZKS Stilon zanotowała pierwszy od 19 lat spadek do niższej klasy.

Na otarcie łez, po raz drugi z rzędu drużyna niebiesko-białych zdobyła Puchar Polski na szczeblu województwa, pokonując w Świebodzinie zielonogórski Falubaz 3:1, a wcześniej eliminując ekipy ze Słońska, Starego Kurowa, Deszczna, Wartę Gorzów, oraz ... drugi zespół Falubazu. Co ciekawe, w trakcie sezonu testowano na przykład takich graczy jak Ukrainiec Roman Połtawiec (strzelił nawet trzy bramki), oraz Ormianin Heham Aiwazjan.

Przed sezonem 2016/17, już w lidze "wojewódzkiej", postawiono wyraźnie na młodzież. Odeszli grać na poziomie centralnym Rosa i Bil (Skolwin), Chyrek (Zielona Góra), Gołdyn (Toruń), pozostałych kilku zawodników zakończyło karierę lub powędrowało do jeszcze niższych lig. Zespół oparto na bardzo młodych graczach, ze Szczecina przyszli: Błajewski (powrót) - 22 lata, Jakub Okuszko, Filip Łaźniowski i Patryk Bednarski - 21 lat, z Lecha II Poznań - Piotr Rymar - 20 lat, pojawili się też 19-latkowie: Michał Pakuła (Karnin) i ... Japończyk Masahiro Enjo, 18-latkowie Damian Adamski i Michał Sakwiński z Chemika Bydgoszcz, ich rówieśnicy Błażej Cerbijan, Jędrzej Drame, Bartosz Grala, oraz 16-latkowie: Kacper Czyżewski i Grzegorz Gibki.

Pierwszym sprawdzianem drużyny, choć nieudanym, był mecz PP, w którym stilonowcy ulegli wyraźnie Pogoni Siedlce 0:3. W rozgrywkach ligowych było nieźle, choć gdyby nie "frajerska" przegrana w Rzepinie z Ilanką, zespół zakończyłby pierwszą rundę z dorobkiem większym niż 48 punktów (za 16 wygranych i jedną porażkę). Hitem okazał się pojedynek "na szczycie" w Zielonej Górze, w którym Stilon pokonał Towarzystwo Sportowe Przylep w niezwykle rzadko spotykanym, "hokejowym" stosunku 7:4.

2017

Kolejne mecze były w większości "spacerkami" dla gorzowian, udało się więc ustanowić klubowy rekord dwudziestu wygranych spotkań z rzędu, na więcej nie pozwolił ... Piast Karnin, i demobilizacja zespołu po zapewnieniu sobie awansu do III ligi. Zdarzył się więc remis w Drezdenku, czy porażka w Zbąszynku, ale i tak Stilon wyprzedził drugą w tabeli Ilankę o 11 punktów, a trzecią Syrenę Zbąszynek o 16 "oczek".

W stosunku 0:10 poległ w pojedynku z niebiesko-białymi Meprozet Stare Kurowo, a 1:8 "wywiózł" czołowy zespół ligi z Przylepu. Dorobkiem strzelonych bramek podzieliło się - to ewenement - aż dwudziestu dwóch (!) piłkarzy: Posmyk (24), Świtaj (14), Rymar (13), Nowak (9), Maliszewski i Mrozek (po 6), Błajewski, Szałas i Wiśniewski (po 5), Drame i Pakuła (po 4), Enjo, Jakubowski i Ouedraogo (po 3), Gruszecki, Kaczmarczyk, Łaźniowski, Ogrodowski, Okuszko i Kamil Zieliński (po 2), oraz Adamski i Szwiec (po 1).

Ogółem grało 34 zawodników - wyrównany "rekord" z czasów trenera Mieczysława Broniszewskiego, a na bramce stało aż pięciu golkiperów: oprócz Wolarka (jesienią) oraz Grali i Gibkiego, także pozyskany z rezerw wrocławskiego Śląska Krystian Paszkowski, i młody Jakub Szewieliński. Epizody zaliczyli też juniorzy, jak: Błażej Cerbijan, Kacper Czyżewski, Dominik Farynowicz, Grzegorz Sawicki, Paweł Świerczyński.

W lubuskim Pucharze Polski znów nie było mocnych na Stilon, który zdobył trofeum i okrągłą sumę 30 tysięcy złotych po raz trzeci z rzędu, tym razem pokonując w półfinale Falubaz Zielona Góra, a w decydującej grze w Kostrzynie TS Przylep. Wydarzeniami tego niecodziennego, obfitującego w rekordy i ewenementy sezonu, były też mecze towarzyskie: pierwsze od siedemnastu (!) lat z drużynami spoza granic kraju, to jest z Victorią Seelow i TSG Neustrelitz, a przede wszystkim z uczestnikiem europejskich pucharów, cypryjskim AEK Larnaka (1:5). Po sześciu latach stilonowcy zmierzyli się z drużyną polskiej ekstraklasy, ulegając wysoko wicemistrzowi kraju, Jagiellonii 0:6. Bywały i wysokie wygrane, jak 13:3 z Orłem Międzyrzecz - to pierwszy od 58 lat mecz z udziałem niebiesko-białych, w którym padło szesnaście bramek.

Sukces odniosły też "wskrzeszone" rezerwy Stilonu, które zwyciężyły bezapelacyjnie w klasie B, strzelając na przykład 25 bramek w Rolewicach z tamtejszą Zorzą. Barw drugiej drużyny ZKS bronili oprócz zawodników z podstawowego składu także byli zasłużeni piłkarze: Artur Andruszczak, Sławomir Bednarczyk, Paweł Cierach, Tomasz Dolaciński, Zdzisław Dudziec, Mariusz Hołub, Krzysztof Kiliński, Robert Kozioła, Remigiusz Król, Maciej Sędziak, Tomasz Suwary, a ponadto Jakub Cichowski, Tomasz Cierach, Karol Gliwiński, Filip Górecki, Tomasz Holc, Dariusz Mazowiecki, Tomasz Narkun, Damian Pazoła, Paweł Rystwej, Damian Rzepecki, Dariusz Rzepecki, Krzysztof Stachurski, Jarosław Swadowski, Piotr Szymborski i Przemysław Wenerski. Nie wykorzystali swojej szansy natomiast juniorzy starsi, którzy przegrali rywalizację w województwie z gorzowską Wartą, tracąc bezcenne dwa "oczka" w pojedynku z ... Santosem Świebodzin.