ZKS Stilon Gorzów


HISTORIA SIATKÓWKI męskiej w ZKS STILON

1990

Przed sezonem 1990/91 w sekcji siatkarskiej ZKS Stilon snuto ambitne plany. Zespół został poważnie wzmocniony - doszli bowiem: gorzowski wychowanek, 43-krotny reprezentant Polski, Roman Borówko, a także solidny ligowiec, Jarosław Wojczuk, oraz uznany trener Waldemar Kuczewski. Ze Znicza Gorzów pozyskano kolejnego utalentowanego rozgrywającego - Jerzego Bogutę, a także Karola Hachułę, z kolei z AZS WSP Zielona Góra "przywędrował" Tomasz Paluch. Zaawansowane były ponadto rozmowy w sprawie pozyskania Jerzego Zwierki (Wifama Łódź postawiła jednak "cenę zaporową"), Waldemara Weigta (wcześniej Legia Warszawa i Chemik Bydgoszcz) oraz Leszka Polczyka (z Jastrzębia). Warto też dodać, że kadrze narodowej znajdowali się Bartuzi i Nowak. Ten pierwszy, występem na turnieju kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata w Tokio, rozpoczął wtedy swoją kilkuletnią przygodę z reprezentacją, drugi z kolei siedmiokrotnie zagrał w kadrze w spotkaniach towarzyskich z Kanadą, Finlandią i RFN.

Przed rozpoczęciem ligi Stilon organizował po raz kolejny półfinał Pucharu Polski. Tym razem silniejsze okazały się zespoły AZS-u Olsztyn i Włókniarza Bielsko, gorzowianie pokonali jedynie Płomień Sosnowiec. Potem ruszyła już batalia o ligowe punkty. Stilon po porażce w Nysie pokonał Baildon, Chełmca, Gwardię, a po przegranej ze Stalą Stocznia, wygrał jeszcze z Legią, Wifamą i ponownie Baildonem. Wszystko wskazywało na to, że niebiesko-biali bić się będą o czołowe lokaty. Tym bardziej że w sparringach Stilon wygrywał ze Stalą Stocznia (5:2 !), Chemikiem 3:0, Chełmcem 3:2, Polamem 3:0, Nysą 2:1. Co ciekawe jeden z meczów towarzyskich z rywalem z Grodu Gryfa odbył się w małej salce Uniwersytetu Szczecińskiego, gdyż halę WDS-u zajął ... organizujący wiec przedwyborczy "Stan" Tymiński, a rewanż przerwano w pierwszym secie z powodu awarii oświetlenia.

1991

Najlepszy występ stilonowcy zanotowali w styczniu 1991 r., kiedy to gładko - 15:3, 15:13, 15:7 - pokonali na parkiecie rywala Stal Stocznię Szczecin. W hali WDS gorzowianie zagrali tak koncertowo, że w końcówce trzeciego seta ochota do dopingowania szczecinian przeszła nawet specjalnie w tym celu zaangażowanemu plutonowi
wojska ...

Mimo, iż zespół gorzowski był faworytem spotkań playoff z Legią - wygrał zresztą pierwszy wyjazdowy mecz 3:1, to odpadł, przegrywając trzy z kolejnych czterech spotkań, w tym dwa po tie-breaku. Z kolei w decydujących o utrzymaniu spotkaniach z wrocławską Gwardią, Stilon w trzech meczach nie miał już nic do powiedzenia. Istniała jeszcze szansa na zachowanie I-ligowego bytu, gdyż wycofała się Wifama, jednak na barażowym turnieju w ... Gostyniu, Stilon przegrał z Chemikiem Kędzierzyn-Koźle 1:3.

Roman Bartuzi zagrał w 1991 r. wraz z reprezentacją na Mistrzostwach Europy w Niemczech. Polacy po rozegraniu spotkań z Grecją, ZSRR, Szwecją, Niemcami, Finlandią i Jugosławią - zajęli ostatecznie siódme miejsce.

Kolejny sezon stilonowcy musieli przeznaczyć na II-ligową banicję. Znów trzeba było jeździć do takich miejscowości, jak: Piła, Ozorków, Grudziądz, Międzyrzecz i Wieluń, czy też grać z rezerwami AZS-u Olsztyn. Jedynie w jednym na trzydzieści sześć spotkań, stilonowcy zaznali goryczy porażki, pozostałe mecze były raczej zwykłymi sparringami dla Stilonu. Sprawdzianami formy były zatem półfinał Pucharu Polski, w którym udało się wygrać z Płomieniem, oraz szczeciński Memoriał Szołomickiego, gdzie gorzowianie wygrali z gospodarzami, Stalą Stocznia 3:1 i ulegli w walce o pierwsze miejsce na turnieju zawodnikom Schweriner SC.

Cieszyć mogło to, że w sezonie 1991/92 dużo okazji do gry mieli tacy zawodnicy jak: Jerzy Boguta, Karol Hachuła, Paweł Kozłowski, Tomasz Paluch. W kolejnych sezonach niektórzy z nich stanowili już o sile ekstraklasowego Stilonu. Zaplecze stanowili Tomasz Maciejewicz ze Znicza i Tomasz Grzybowski z zielonogórskiego AZS.

Zespół siatkarzy Stilonu - zwycięzcy rozgrywek drugoligowych sezonu 1991/92. Stoją od lewej: Roman BARTUZI, Jarosław WOJCZUK, Karol HACHUŁA, Paweł KOZŁOWSKI, Marcin ZARZYCKI, Dariusz CHMIELENKO, Maciej NOWAK. W dolnym rzędzie: Waldemar KUCZEWSKI (trener), Jerzy BOGUTA, Andrzej DWORCZANIN, Robert KOWALSKI, Andrzej ZAWOJSKI (masażysta).

Fot. "Kurier Gorzowski".

Roman Bartuzi był bliski wyjazdu wraz z reprezentacją na Igrzyska w Barcelonie. Polacy na turnieju kwalifikacyjnym w Rotterdamie pokonali kolejno Egipt 3:0, Peru 3:0, Holandię 3:0 (!), Bułgarię 3:1, oraz przegrali w spotkaniu "o pietruszkę" z Chinami 1:3. O awansie na IO decydował "wielki finał". W nim to drużyna Oranje - z Peterem Blange, Janem Posthumą, Ronem Zwerverem - zrewanżowała się Polakom, pewnie wygrywając 3:0, a potem zdobyła srebrny medal olimpijski.

1992

Bardzo dramatyczny przebieg miały rozgrywki Serii B I ligi sezonu 1992/93. Zdecydowanym faworytem był zespół ze Szczecina - Mistrz Polski z 1985 i 1987 r., liczyć miał się Chemik Kędzierzyn-Koźle, a stawkę uzupełniały solidne, choć podupadające, siatkarskie "firmy", jak: Legia Warszawa - ośmiokrotny Mistrz Polski, Resovia Rzeszów - czterokrotny MP, Hutnik Kraków - dwukrotny MP, Baildon Katowice, Avia Świdnik. Gorzowian mało kto widział w pierwszej "trójce" na koniec sezonu.

Jednak początek rozgrywek był dla Stilonu wyśmienity - 3:2 i 3:0 z Chemikiem, 3:0 i 3:2 w Rzeszowie, 3:1 i 3:0 z Hutnikiem, dopiero w Szczecinie lekcji siatkówki udzielili stilonowcom zawodnicy miejscowej Stali Stocznia.

W silnie obsadzonym półfinale PP Stilon zajął zgodnie z przewidywaniami trzecią lokatę, nie premiowaną awansem. Gorzowianie pokonali Chełmca Wałbrzych 3:1, oraz ulegli Stali Stocznia Szczecin 2:3 i Czarnym Radom 1:3.

Sekcja siatkarska w obliczu wstrzymania dotacji z zakładów opiekuńczych pozyskała grono sponsorów skupionych w Towarzystwie Przyjaciół Gorzowskiej Piłki Siatkowej. Były to: firma Lecha Skrzypka, Relax, Simex, Eko-Metal i bank GBS. Planowano transfery zawodników zza Wschodu: Olega Pietruczenki z Odessy i Siergieja Gołotowa z Czerkas, nie doszły one jednak do skutku, choć ten drugi zagrał w Stilonie w kolejnym sezonie.

W Gorzowie gościła 16 grudnia 1992 r. przygotowująca się do turnieju w Minden kadra narodowa. W "nieoficjalnym" spotkaniu biało-czerwoni ulegli Stilonowi gładko 0:3 (8:15, 11:15, 14:16), a w meczu tym zagrali: Boguta, Hachuła, Nowak, Paluch, Wojczuk, Bartuzi, Kowalski, Dworczanin, Borczyński (Stilon) oraz Szyszko, Dymowski, Grobelny, Szewiński, Kurek, Błaszczyk, Stelmach, Malicki, Maroszek, Bartuzi (kadra). Ponadto podczas przygotowań do sezonu Stilon wygrał z kadrą Polski juniorów 3:1, Stalą Stocznia dwukrotnie po 2:1, dwukrotnie z Chemikiem Bydgoszcz - mecze rozegrano w sali ... Szkoły Podstawowej numer 13 w Gorzowie, oraz Legią Warszawa 3:1.

1993

Na początku nowego roku przyszły kolejne porażki: z Avią, Baildonem, Chemikiem, Hutnikiem, Legią. Jednak udało się zająć drugie miejsce na koniec sezonu zasadniczego. A to oznaczało, że w półfinale zespół trenowany przez Walerego Krawczenkę uniknie spotkań ze Stalą Stocznia.

Półfinał playoff okazał się "spacerkiem" dla gorzowian. Baildon w trzech meczach ugrał jedynie dwa sety. Pozostało czekać na finał i kolejne "derbowe" mecze z drużyną ze Szczecina.

Fot. "Kurier Gorzowski".

"Gorzowski huragan zmiótł Stocznię": tak zatytułowała "Gazeta Lubuska" relację z pierwszych spotkań finału Serii B w Szczecinie. W hali tamtejszego WDS-u doszło do niesamowitych wydarzeń. Zespół gospodarzy, absolutny faworyt, naszpikowany gwiazdami, byłymi reprezentantami Polski, z Wojdygą, Kasprzakiem, Czają, Czerlonkiem, uległ Stilonowi 0:3 i 0:3 (!). Teraz to zespół gorzowski z Bartuzim, Bogutą, Tomaszem Borczyńskim, Dworczaninem, Hachułą, Kowalskim, Nowakiem, Paluchem, Wojczukiem i Zarzyckim w składzie stał się faworytem. Gorzowianie nie zmarnowali już tej szansy. Co prawda, w decydującym, trzecim spotkaniu, rozgrywanym u siebie, przegrali pierwszego seta, ale potem rozbili szczecinian, awansując po pięciu latach do ekstraklasy.

Roman Bartuzi ponownie pojechał na Mistrzostwa Europy, zajmując wraz z biało-czerwonymi w Turku ponownie siódme miejsce (2:3 z Niemcami, 3:0 z Hiszpanią, 1:3 z Ukrainą, 3:1 z Finlandią, 1:3 z Rosją, 1:3 z Bułgarią, 3:1 z CSRF).

Do kolejnego, trzeciego w historii sezonu występów w ekstraklasie niebiesko-biali przystąpili z pierwszymi w historii sekcji obcokrajowcami: Ukraińcem Siergiejem Gołotowem, ostatnio grającym w lidze słowackiej, oraz reprezentantem Kazachstanu Nikołajem Mariaskinem z Dorożnika Ałma-Ata. Podczas przedsezonowych sparringów niebiesko-biali zagrali między innymi z belgijskim Knack Roeselare (0:3, 1:3, 2:2), oraz SC Schwerin i Czarnymi Radom.

Zespół pod wodzą Walerego Krawczenki rozpoczął sezon całkiem dobrze, pokonując 3:1 w jednym ze spotkań AZS Częstochowa, a następnie dwukrotnie Kazimierza Płomień Sosnowiec. Ponadto we własnej hali Stilon awansował po raz pierwszy w historii do finału PP, pokonując Chemika Bydgoszcz 3:0, Morze Szczecin 3:0, oraz AZS Olsztyn 3:1. W finale gorzowianom poszło już gorzej, gdyż przegrali oni najpierw z akademikami z Częstochowy, a potem w pojedynku o trzecie miejsce z ... drugoligowym Rakowem.

1994

Ostatecznie, po rozegraniu serii zaciętych spotkań, Stilon nie awansował do czołowej "czwórki" walczącej o medale MP, ale w grupie "dolnej" nie miał problemów z utrzymaniem się na bezpiecznej, szóstej pozycji, pokonując ... po razie u siebie i po razie na wyjeździe Chełmca Wałbrzych, Włókniarza Bielsko-Biała i AZS Olsztyn. Jednak po sezonie tym odszedł Walery Krawczenko, gdyż działacze postanowili zawalczyć o pierwszą czwórkę, i ściągnęli nie byle kogo, bo słynnego "Kata" - Huberta Wagnera. Rozmawiano też przed sezonem z takimi szkoleniowcami, jak trener kadry siatkarek Tadeuszem Chojnackim, Leszkiem Piaseckim oraz Zbigniewem Jasiukiewiczem.

Pod wodzą trenera Wagnera - prowadził on zespół od trzeciej serii spotkań - w sezonie 1994/95 stilonowcy zajęli najwyższą z dotychczasowych lokat w rozgrywkach I-ligowych - piątą. Pozostał jednak spory niedosyt, "czwórka" była niezwykle blisko, zabrakło jednak trochę szczęścia w meczach trzynastej kolejki z AZS-em Częstochowa (2:3 i 1:3).

W półfinale Pucharu Polski, rozegranym w Szczecinie, Stilon zajął trzecią lokatę, za miejscowym Morzem i Chełmcem Wałbrzych, pokonując jedynie Chemika Bydgoszcz. W turniejach towarzyskich, które odbyły się w Gorzowie, Sulęcinie i Szczecinie, Stilon rywalizował z zespołami Morza, Chełmca, a także z Post Telekom Berlin, czy łotewskim Dauer.

Warto dodać, że rezerwy Stilonu grały w tym czasie w III lidze wielkopolskiej, a rywalami gorzowian były Politechnika Poznań, MKS Września, Kospel Koszalin, Orlik Miłosław, Olimpia Sulęcin, Kotwica Kołobrzeg i Warta Słońsk. Duży sukces odnieśli juniorzy starsi Stilonu, którzy awansowali do finału mistrzostw Polski, w którym zajęli - po pokonaniu Czarnych Radom i MOS Wola Warszawa, oraz porażkach z Włókniarzem Bielsko i Chełmcem Wałbrzych, czwarte miejsce.

1995

Przed sezonem 1995/96 w gorzowskim klubie panował smutek. Odszedł z powodów "alkoholowych" trener Wagner - jego miejsce zajął Waldemar Wspaniały, do Szczecina wyjechali Bartuzi i Wojczuk, a z klubem nie porozumiał się Hachuła, decydując się na roczny rozbrat z siatkówką. Zespół Stilonu pozyskał wprawdzie Zdzisława Olejnika, wielokrotnego mistrza Polski z AZS-em Częstochowa, ale i tak z góry było wiadomo, że o utrzymanie będzie bardzo ciężko, gdyż poza Olejnikiem, jedynie Nowak, pozyskany wcześniej z Morza Szczecin Jerzy Zwierko i Mariaskin mieli pierwszoligowe doświadczenie. Z konieczności trzeba było postawić na młodzież: Marcina Kobiałkę z Jokera Piła, wychowanków Znicza: Radosława Maciejewicza, Sebastiana Świderskiego, oraz pozyskanych wcześniej Arkadiusza Marka z MKS MDK Warszawa, Eryka Matuszaka i Mariusza Wójcika z Olimpii Sulęcin.

W sparringach nie było jeszcze najgorzej, Stilon pokonał Jastrzębie, Mostostal, Chełmca, AZS Olsztyn, a przegrywał z zespołami z czołówki, oraz z niemieckimi Ludwigslust, SCC Berlin i SG Rupenhorn. Szukano wzmocnień na ostatnim "wolnym" kierunku, to jest za wschodnią granicą. W połowie października w hali przy ulicy Czereśniowej na treningach pojawili się Białorusini: Władimir Wiertełko i Jurij Szłapkow z SKA Mińsk oraz Rosjanie: Michaił Sokołow i Maksim Kuźniecow z SKA Rostów, a na koniec jeszcze Ukrainiec Wiktor Kołomojec. Żaden z nich nie zdołał jednak przekonać do siebie trenera Wspaniałego, pozostało zatem grać "swoim", odmłodzonym z konieczności składem.

Początek był fatalny. Stilon przegrał dwanaście (!) pierwszych meczów, zdobywając ledwie sześć setów. Przełom nastąpił w kolejnych seriach spotkań - Stilon pokonał dwa razy do zera Czarnych Radom i Mostostal Kędzierzyn, oraz raz wygrał z Morzem Szczecin. Pojawiła się szansa na zajęcie bezpiecznego szóstego miejsca, gdyż kędzierzynianie i szczecinianie, mający naszpikowane gwiazdami składy, grali dramatycznie słabo, a i radomianie dalecy byli od swojej "normalnej" dyspozycji.

1996

Walka o utrzymanie miała się jednak rozstrzygnąć w grupie "dolnej". Początek był spodziewany, Stilon przegrał w Radomiu 0:3 i 1:3, potem jednak odniósł sensacyjne zwycięstwo w Szczecinie 3:1 - w drugim meczu Morze cudem wygrało tie-breaka i całe spotkanie 3:2, i nagle okazało się, że do utrzymania "wystarczy" już tylko wygrywać u siebie. Na pierwsze spotkanie z Czarnymi do gorzowskiej hali przyszedł nadkomplet widzów. Przeżyli oni jednak duże rozczarowanie. Zespół radomski, nieszczególnie radzący sobie w halach rywali, wygrał po zaciętej walce 3:2 (!). Co prawda drugi mecz Stilon wygrał gładko 3:0, ale po następnej kolejce spotkań (0:3 i 0:3 w Kędzierzynie) to gorzowianie mieli "nóż na gardle". Tym bardziej, że czekały ich mecze z nieobliczalnym Morzem.

Pierwsze spotkanie było jednym z najbardziej dramatycznych, jakie rozegrano w gorzowskiej hali przy ulicy Czereśniowej. Oto po dwóch gładko wygranych setach, 2:0 prowadziło Morze. W trzecim, rozbity zespół gorzowski przegrywał 8:12, po chwili zerwał się doprowadzając do stanu 12:12, ale po kilku minutach było już 12:14. Pierwszego i drugiego setbola gorzowianie wybronili, w trzecim dwukrotnie szczecinianie mieli piłkę po swojej stronie siatki (!), jednak ani Marek Fornal, ani Leszek Czerlonek nie potrafili trafić w boisko. Po chwili, po świetnej i ofiarnej grze w obronie, oraz kolejnych autowych atakach Morza było 14:14. Potem zaczęło się "gotować" w głowach gości i zrobiło się 15:14. Jeszcze kilka setboli dla Stilonu, kolejny atak Gierczyńskiego w aut i 16:14. Mecz zdawał się zaczynać od początku, mimo iż to Morze wciąż wygrywało po trzech setach 2:1.

Czwarta partia miała podobny przebieg. Równiej i skuteczniej grający goście wygrywali 5:4, 6:5, 7:6, a po chwili już 10:7. Jednak ponownie zaczęły dziać się w gorzowskiej hali rzeczy dziwne. Trener szczecinian co chwilę wprowadzał zmiany, co chwilę "szachował" swoimi gwiazdami - Bartuzim, Fornalem, Wojczukiem, Janczakiem, Wojdygą, Czerlonkiem - jednak ci, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczęli posyłać znów piłki na dalekie auty, a nawet w trybuny (!). Zrobiło się 10:10, 12:10, a za chwilę 14:10 dla Stilonu. Teraz to gorzowianom zaczęły trząść się ręce, Olejnik nie skończył dwóch łatwych piłek, i zrobiło się 14:12. Przy akompaniamencie gwizdów Gierczyński znów nie wytrzymał, i zrobiło się 2:2 w setach.

Tie-break był już prawdziwą męką dla osób z problemami sercowymi. Wyczerpani zawodnicy co rusz popełniali błędy, akcje trwały bardzo długo, raz prowadzili gospodarze, a raz goście. Po kilku nieudanych akcjach Morza Stilon wyszedł na prowadzenie 10:7, a później 13:10. Wtedy znów zerwał się zespół szczeciński, zrobiło się 14:13, ale ostatnia akcja znów potoczyła się po myśli Stilonu, i to miejscowi siatkarze wygrali cały mecz 3:2.

Dzień później Stilon bez problemu rozbił Morze 3:1. Tydzień później w pojedynku "o szóste miejsce" przegrał jednak w Radomiu 0:3 i 1:3. Potem została już tylko walka w playoff o siódmą lokatę. I tu nieoczekiwanie, Mostostal dwa razy pokonał tak dzielnie walczący dotąd Stilon 3:0 i 3:0. Po trzeciej porażce, gorzowscy siatkarze mogli już przygotowywać się do rozgrywek Serii B.

W trakcie sezonu, Stilon rozgrywał kilka spotkań towarzyskich, między innymi z BBTS Bielsko-Biała (3:1), w ramach obchodów 50-lecia ... sulechowskiej siatkówki, a także w Lipsku z tamtejszym SCC (1:3 i 2:2), drużyną z niemieckiej Bundesligi. Dobrze spisywały się zespoły młodzieżowe, juniorzy młodsi zajęli w finałach siódmą lokatę, a juniorzy starsi, po pokonaniu Żaka Pyrzyce, Morza Szczecin, Jokera Piła, Cariny Gubin, SKS-u Starogard, Stali Stalowa Wola i porażkach z Chełmcem Wałbrzych i Jastrzębiem Borynia, czwarte miejsce w Polsce.

Przed rozgrywkami sezonu 1996/97 wiadomo było, że kwarantanna Stilonu potrwa tylko rok. Wrócili bowiem ze Szczecina Bartuzi i Wojczuk, z Kędzierzyna Borczyński, treningi wznowił także Karol Hachuła. Zespół gorzowski fachowcy uważali za zdolny powalczyć nawet o medal w ekstraklasie. Na razie jednak trzeba było wygrać rozgrywki w niższej klasie.

Fot. "Ziemia Gorzowska".

Gorzowianie rozpoczęli sezon od niespodziewanie przegranych sparringów z Chełmcem Wałbrzych (1:2 i 1:3). Potem, im bliżej było początku rozgrywek, gorzowianie spisywali się coraz lepiej. Wygrali między innymi czterokrotnie z Morzem Szczecin, ze Stalą Nysa i Legią Warszawa (w Brzegu), oraz z Mostostalem, Stalą i Gwardią Wrocław (na turnieju w Nysie). W silnie obsadzonym turnieju o Puchar Prezydenta Gorzowa zajęli drugą lokatę, a w towarzyskim dwumeczu pokonali czołowy zespół niemieckiej ekstraklasy i zdobywcę Pucharu Niemiec SC Charlottenburg Berlin 3:1 i 3:0. Przed świętami w Memoriale Szabo Szołomickiego w Szczecinie Stilon zagrał z reprezentacją Polski (ze Świderskim w składzie), Polską "B" (z Hachułą), SCC, Morzem, oraz Norwegią. Telewizyjne migawki gier z udziałem grających przecież w "drugiej lidze" gorzowian obiegły całą Polskę.

Wygrać Serię B udało się stilonowcom bez większych problemów. Większy opór postawili, i to tylko u siebie, jedynie siatkarze AZS-u Olsztyn i Jastrzębia Borynia. Z siatkarzami ze Śląska w finale playoff Stilon wygrał 3:1, 3:0 i 3:1, powracając po roku do Serii A. Łącznie Stilon wygrał 37 z 43 spotkań, w tym 22 z 23 u siebie, z czego piętnastokrotnie do zera.

1997

Wielkim sukcesem zakończyły się rozgrywki o Puchar Polski. Stilon pokazał w nich, że gdyby grał w tym roku w ekstraklasie, mógłby nieźle "namieszać". Po pokonaniu VC Politechniki Poznań, gorzowianie wyeliminowali kolejno: po fantastycznym pojedynku Morze Szczecin 3:2 i Mistrza Polski - Kazimierz-Płomień Sosnowiec 3:2 i 3:0. Znaleźli się w turnieju finałowym w Radomiu, gdzie ich pierwszym rywalem był najlepszy ówcześnie zespół w lidze: AZS Częstochowa. I właśnie w półfinale doszło do wielkiej sensacji. Stilon, grając bez kompleksów, pokonał grającą w AZS-ie "reprezentację Polski" 3:2 (10, 13, -1, -11, 12).

5 stycznia 1997 roku, już w wielkim finale, los AZS-u podzielił Mostostal Kędzierzyn, ulegając "niebiesko-białym" grającym w ... czerwonych koszulkach, 0:3. Pierwsze dwa sety po dramatycznej walce wygrane zostały przez gorzowian "na przewagi", a ostatni 15:0 (!). Po meczu publiczność radomska zgotowała przedstawicielowi Serii B wielką owację.

18 stycznia 1997 r., przed spotkaniem ligowym z AZS Olsztyn odbyła się wielka feta z okazji historycznego sukcesu ZKS Stilon. Na spotkanie przyszło 1.800 widzów, którzy przez trzydzieści minut, przy dźwiękach piosenki "We Are The Champions" oklaskiwali swoich ulubieńców. Siatkarzom gratulowali między innymi prezes kubu Tadeusz Mierzyński, wicewojewoda Bogusław Bil, wiceprezydent Bogusław Andrzejczak, oraz prezes OZPS Jerzy Niewiadomski.

Sukcesów w tym sezonie było więcej. Krzysztof Kocik i Paweł Maciejewicz zdobyli na ME kadetów brązowy medal. Kombinowany zespół Stilon - Morze wziął udział w towarzyskim turnieju w Norwegii, gdzie pokonał zespoły Axim, Kfum Oslo z Norwegii, oraz szwedzką Solentanę, a także reprezentację Norwegii. Gorzowsko-szczecińska ekipa zagrała z "Wikingami" jeszcze dwukrotnie, wygrywając 3:0 w Szczecinie i przegrywając 0:3 w ... Sulęcinie.

Stilon Gorzów - zdobywca Pucharu Polski 1997. Stoją od lewej: Marcin ZARZYCKI (II trener), Waldemar WSPANIAŁY (trener), Zdzisław OLEJNIK, Nikołaj MARIASKIN, Karol HACHUŁA, Marcin KOBIAŁKO, Roman BARTUZI, Arkadiusz WODNICZAK (masażysta), Marek CZUBIŃSKI (kierownik drużyny). W dolnym rzędzie: Sebastian ŚWIDERSKI, Jerzy ZWIERKO, Radosław MACIEJEWICZ, Eryk MATUSZAK, Tomasz BORCZYŃSKI, Jarosław WOJCZUK.

Fot. "Ziemia Gorzowska".

W nagrodę za zdobycie PP i awans do ekstraklasy gorzowskiemu Stilonowi przyznano organizację meczu eliminacji do ME Polska - Izrael. Biało-czerwoni gładko wygrali 3:0 - w setach 15:8, 15:8, 15:9, a skład Polaków wyglądał następująco: Bartuzi, Stelmach, Legień, Nowik, Roman, Murek - Gierczyński, Nowak, Świderski, Gruszka. Goście wystąpili w zestawieniu: Cohen, Al. Grinberg, Ar. Grinberg, Katz, Alvas, Baram - Manor, Zimet, Dubrov, Artmenko.

Do reprezentacji narodowej - opartej po nieudanych IO w Atlancie na mistrzach świata juniorów z Bahrajnu - awansował w 1997 r. Sebastian Świderski. W kilku spotkaniach eliminacyjnych do ME i MŚ wystąpił także Roman Bartuzi.

Zaplecze sekcji siatkówki stanowili w owym czasie zawodnicy grającego w III lidze zespołu rezerwowego, jak Jarosław Baszyński, Krzysztof Borkowski, Krzysztof Kocik, Paweł Maciejewicz, a także Paweł Łojewski i Sławomir Strzałkowski.